Pokazywanie postów oznaczonych etykietą genealogia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą genealogia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lipca 2023

Linia męska og. Posman - część pierwsza: walka o przetrwanie.

Jak to zazwyczaj bywa w przypadku najstarszych rodów męskich w rasie achał-tekińskiej, informacje dotyczące ich założycieli zachowują się w stopniu szczątkowym, a ich losy nierzadko są owiane tajemnicą i giną gdzieś w mrokach dawnych lat. Podobnie jest w przypadku ogiera, którego historię i wpływ na dzisiejszy obraz najszlachetniejszej z ras, chciałabym przedstawić w niniejszym wpisie.

198 Posman ur. 1919 (Bel Nazar Al - Kul Murat Shakhar),
fot. z archiwum VNIIK

Oprócz tego, że o nim samym niewiele wiadomo, dodatkowo nie zachowała się żadna dobrej jakości fotografia przedstawiająca prekursora tak zwanej "linii czempionów", czyli Posmana. Siwej maści ogier przyszedł na świat w Turkmenii w 1919 roku i pojawił się Księdze Stadnej, a dokładnie w trzecim jej tomie, jako jeden z 287 reproduktorów uznanych do hodowli w tamtym okresie i otrzymał numer ewidencyjny 198. Posman po mieczu był praprawnukiem legendarnego Boinou i synem ogiera Bek Nazar Al, którego drugi potomek - Bek Nazar Dor także doczekał się własnej linii męskiej. O matce Posmana wiemy tylko tyle, że nosiła imię Kul Murat Shakhar, ale jej pochodzenie nie jest znane.

Po raz pierwszy o tym ogierze wspomina autor Księgi Stadnej - M. I. Belonogov w czwartym jej tomie, zaznaczając że razem ze swoim półbratem, wspomnianym powyżej Bek Nazar Dorem, wyróżnia się na tle rasy, dając interesujące potomstwo. Opisał go wtedy jako konia utalentowanego wyścigowo, o bardzo dobrze rozwiniętej klatce piersiowej, dość krótkiej kłodzie i spadzistym zadzie - choć jeśli porównać tę charakterystykę z zachowanym zdjęciem, bardziej pasuje ona do głównego spadkobiercy Posmana, jego syna o imieniu Keshik Pe. Swoje cechy Posman mocno przekazywał potomstwu, a jego "stempel" często był widoczny również w kolejnym pokoleniu. Był używany w hodowli w Turkmenii, a następnie sprzedany do Kazachstanu, gdzie trafił do stadniny dżambulskiej, która stała się fundamentem dla późniejszej stadniny ługowskiej, a także miejscem oficjalnego ustanowienia rodu Posmana. Linia ta zaczęła samodzielnie funkcjonować w 1955 roku, a jej opis znalazł się w wydanym w 1973 roku, piątym tomie Księgi Stadnej.

445 Keshik Pe ur. 1936 (198 Posman - 237 Keik po 220 Sluchay), hod. Djambul Studfarm,
fot. z archiwum stadniny dżambulskiej

Mimo że Posman doczekał się kilku synów jeszcze w Turkmenii, tak naprawdę tylko jeden jego potomek zapewnił ciągłość rodu, a i tak była to dość cienka nitka, na której spoczywał cały ciężar dziedzictwa tej cennej krwi. Jednak gdy rodził się ów następca, nikt jeszcze nie przeczuwał, że losy tej linii naprawdę zawisną na włosku. Ogierem, na którego spadła odpowiedzialność przekazania genów dalej stał się Keshik Pe, o którym pisałam kilka zdań wcześniej w kontekście opisu przez Belonogova jego ojca. Nie był on specjalnie spektakularnym koniem, nie wyróżniał się powalającą urodą czy egzotycznym typem. Podobno miał też ciężki charakter. Mierzył 159 cm, był dobrze zbudowany i głęboki, charakteryzował się dobrymi możliwościami wyścigowymi. Pochodził od przepięknej klaczy Keik, córki og. Sluchay. W połączeniu między innymi z tą krwią (a także z klaczami z linii Dor Bairama, Mele Chepa, Everdy Teleke czy Toporbaia), Posman dawał ciekawe źrebięta. Sam Keshik Pe niósł w sobie inbred V - II na Bek Nazar Ala. Krył w Dżambulskim Konnym Zawodzie i zostawił po sobie garstkę potomstwa. Według Belonogova nie doczekał się jednak odpowiedniego następcy i linię Posmana określił jako taką, która "poszła w matki".

895 Kermek II ur. 1971 (882 Kalkan - 1363 Tovshan (Depelek) po 518 Moskva), hod. kołchoz im. Lenina,
fot. z archiwum VNIIK

I rzeczywiście - ród Posmana do tego stopnia rozpłynął się w żeńskiej krwi córek og. Keshik Pe, że w VI tomie Księgi Stadnej, wydanej w 1981 roku, jednym śladem po tej linii był ogier Kermek II, prawnuk Keshika. Historia tego konia tak naprawdę nadaje się na osobny rozdział i jak to często w dziejach rasy achał-tekińskiej bywało, niewiele brakło, a nie cieszylibyśmy dzisiaj oczu potomkami Murgaba i jego znakomitych półbraci. Ale po kolei. W stawce potomstwa Keshika, tylko jeden jego syn wyraźniej zaznaczył swoją obecność w hodowli. Mowa o gniadym ogierze Kermek, urodzonym w 1949 roku w Dżambulskim Konnym Zawodzie. Mimo niezłej kariery wyścigowej, na którą złożyły się trzy sezony, 15 startów i same płatne miejsca (w tym 5xI i 5xII), przez długi czas stał kompletnie niewykorzystany i pierwszą klacz pokrył dopiero 10 lat po zakończeniu ścigania się. W sumie przyszła po nim na świat zaledwie trójka potomstwa, klaczka i dwa ogierki, z których jeden otrzymał szansę wykazania się w hodowli. Wychowanek turkmeńskiego kołchozu im. Lenina i tam też kryjący złocisto-gniady Kalkan (Kermek - Pobeda po Djakhil), urodził się w 1965 roku i niespodziewanie odszedł w wieku zaledwie siedmiu lat. W tym momencie, ciemne chmury kłębiące się już od dłuższego czasu nad spuścizną Posmana, nabrały jeszcze mroczniejszych kształtów i tylko przypadek zadecydował o tym, że ta krew całkowicie nie poszła w piach. Jak się później okazało, przypadki, cuda, niewyobrażalne zbiegi okoliczności, towarzyszyły ogierom z tego rodu jeszcze przez lata. 

Przedwcześnie padły Kalkan zdążył zostawić po sobie zaledwie czwórkę potomstwa. Ostatni, najważniejszy z nich, który na nowo połączył przeszłość z teraźniejszością, urodził się na rok przed śmiercią ojca i został kompletnie przypadkowo odkryty przez Tatianę Ryabovą. Mowa o wspomnianym kilka linijek wyżej Kermeku II, ostatniej, kruchej, rozpaczliwej szansie, żeby uratować dziedzictwo Bek Nazar Ala i jego syna Posmana. I jak się można domyślić - przed ludźmi, którym zależało na losie tych genów, stanęło arcytrudne zadanie. Kermek II przyszedł na świat w 1971 roku, podobnie jak jego ojciec, w kołchozie im. Lenina. Pochodził od kl. Tovshan (Depelek) z linii Ak Sakala, która urodziła go w wieku 21 lat. Tatiana Ryabova trafiła na Kermeka II, gdy ten liczył sobie dwie wiosny. Jego rodowód obfitował w interesujące połączenia krwi i był skonstruowany na bazie rodu Posmana i Ak Sakala, z bliskim, wartościowym inbredem na znakomitą klacz Dor Depel. Jeśli zgłębić kolejne meandry jego pochodzenia, znajdujemy również inbred na Ak Sakala, Everdy Teleke i Bek Nazar Ala

Mimo że Kermek II był drobny i niewielki, to nadrabiał te niedostatki suchą, harmonijną, prawidłową sylwetką i wyraźnym typem rasowym. Jednak z uwagi na swoją delikatną budowę i brak spektakularnych sukcesów na torze, żadna hodowla nie była zainteresowana wykorzystaniem go w roli reproduktora, a nie istniała żadna inna droga, aby ocalić tę starą linię przed wygaśnięciem. Na szczęście, dzięki usilnym staraniom Marii Cherkezovey, miejsce dla Kermeka II znalazło się na torze wyścigowym w Aszchabadzie, na którym wcześniej się ścigał. W tamtym czasie własnością toru pozostawały dwie klacze, zakupione ze stadniny maryjskiej i pochodzące z rzadkiej linii Dor Bairama - Pakhta ur. 1971 (Fazan - Purga) oraz Fialka ur. 1964 (Farfor - Festival). Obie klacze udało się skutecznie zaźrebić Kermekiem II i pozostało tylko czekać na efekty tegoż krycia. Po niespełna roku, w 1978 - w wyścigowej stajni urodziła się klaczka od Pakhty i ogierek od Fialki. Mimo udanej próby, los nie pozwolił na długo odetchnąć przedstawicielom rodu Posmana. Życiowa droga tej dwójki nie ułożyła się lekko i przyszłość linii kolejny raz stanęła pod dużym znakiem zapytania. Jakby tego było mało, ich ojciec padł przedwcześnie w bardzo zagadkowych okolicznościach. Jako reproduktora postanowił go użyć również kołchoz "40 years of TSSR", gdzie zostawił po sobie jedno źrebię, jednak ogier niespodziewanie odszedł dzień po powrotnej podróży na tor wyścigowy w Aschabadzie, którą odbył na własnych nogach. Miał zaledwie osiem lat i pozostawił jedynego następcę w postaci wspomnianego ogierka od Fialki.  

990 Karaman ur. 1978 (895 Kermek II - 1689 Fialka po 831 Farfor), hod. tor wyścigowy w Aszchabadzie,
fot. z archiwum VNIIK

Gniadą klaczkę nazwano Peiker. Była bardzo urodziwa, typowa i żeńska. Jako trzylatka została zakupiona do słynnej turkmeńskiej stadniny Komsomoł, ale okazała się bardzo trudna w hodowli i przez pięć sezonów nie udało się jej skutecznie pokryć żadnym ogierem. Dopiero w 1989 roku dała ogierka po Gurgenie, ale już rok później znowu pojawiły się problemy przy kryciu. Albo jałowiła, albo jej źrebięta umierały. Na ostatnie lata życia trafiła do stadniny "Akhal-Yurt" i mimo trudności, ostatecznie przyszedł tam na świat jej najlepszy potomek - siwy ogier Akpata (po Akbelek), który został reproduktorem w stajni prezydenckiej. 

Półbratem Peiker był kary ogierek Karaman, na którym spoczął ciężar kontynuacji rodu. On również, tak jak jego przodkowie, został nieszczęśliwie naznaczony przez los. W wyniku źle przeprowadzonej zajazdki, doznał bardzo poważnej kontuzji tylnej kończyny i został cudem odratowany. Wypadek przekreślił jego szanse na karierę wyścigową i ogier nie został sprawdzony na torze. Mimo tych pechowych okoliczności, trafił do stadniny Komsomoł i zostawił po sobie kilkudziesięciu potomków. Źrebięta po nim nie należały do wysokich, ale odznaczały się urodą i dzielnością. W tej grupie zaczęto rozglądać się za jego następcami, by w końcu, po ciężkiej, wieloletniej walce, umocnić obecność linii na arenie hodowlanej. Względnie spora ilość źrebiąt po Karamanie nie zagwarantowała łatwego i urodzajnego wyboru. Tak naprawdę wyróżnili się tylko trzej jego synowie - Galkan, Kuvvatly i najwspanialszy, najjaśniejszy, najdoskonalszy z nich - Gaigysyz, który jednak również musiał czekać na przychylność losu, by móc rozkwitnąć i stać się fundatorem nowej jakości w rasie achał-tekińskiej.

1154 Galkan ur. 1989 (990 Karaman - 1964 Etgir po 914 Polotli), hod. Komsomol Studfarm,
fot. z archiwum VNIIK

Urodzony w 1989 roku, jeleniej maści Galkan, nie odegrał wyjątkowej roli w utrzymaniu dziedzictwa swego przodka Posmana. Był ogierem nieprzeciętnej urody i ze znakomitym pochodzeniem, ale jego dorobek hodowlany prezentuje się bardzo skromnie. Doczekał się zaledwie trójki potomków, z czego tylko jeden syn przekazał swoje geny dalej. Kary Gurtbil urodził się w 1998 roku w stajni prezydenckiej i był zinbredowany na słynnego Polotli. Jako pięciolatek został sprowadzony do Rosji i być może tylko dzięki temu otrzymał szansę użycia w hodowli, bo w Turkmenii prawdopodobnie przepadłby bez żadnego echa. Krył głównie w stadninie Yunav i zostawił po sobie kilku synów, niestety żaden z nich nie może pochwalić się własnym przychówkiem. Gurtbil padł w 2006 roku, a jego imieniem nazwano stadninę, do której zakupiono dwie jego córki - Tagallę i Bayazet. Dzięki ich potomstwu krew tego ogiera krąży nadal, a jeden z jego wnuków po kądzieli sam jest już ojcem (dobrze znany z występów na piatigorskim torze Temirkhan).

1219 Kuvvatly ur. 1989 (990 Karaman - 2129 Alchak po 950 Enysh), hod. Komsomol Studfarm,
fot. z archiwum stadniny "Akhal-Teke EST"

Nieco szczęśliwiej ułożyła się historia kolejnego syna Karamana, który dołożył bardziej zauważalną cegiełkę do utrzymania rodu Posmana. Jeleniej maści Kuvvatly, podobnie jak Galkan pochodzi ze stadniny Komsomoł, w dodatku z tego samego rocznika co on. W ojczyźnie nie doczekał się żadnego potomstwa. Jego kariera hodowlana rozwinęła się w Estonii, gdzie trafił w wieku pięciu lat. Większość jego dzieci przyszła na świat w stadninie "Akhal-Teke EST". Charakteryzował się bardzo dobrym usposobieniem i przepięknym ruchem. Zanim trafił do swoich ostatnich właścicieli, przez kilka lat był w treningu sportowym w kierunku ujeżdżenia i skoków przez przeszkody. O Kuvvatly wspominał nawet Alexandr Klimuk, zwracając uwagę na jego rzadki, interesujący rodowód - jako jeden z niewielu synów Karamana jawił się jako bardzo ciekawa opcja hodowlana. W "Akhal-Teke EST" przebywał do końca swoich dni i zostawił tam ponad 20 źrebiąt. Kilka jego córek zasiliło stado matek. Pozostawił też szeroką stawkę synów, z których najbardziej znany jest lśniący niczym perła Kambarbay ur. 2006 (od Sonata po Mukhtar), sprzedany do Szkocji i tam używany głównie w hodowli półkrwi. W rasie achał-tekińskiej na wykorzystanie potencjału tego ogiera zdecydowali się hodowcy amerykańscy. Po sprowadzeniu nasienia, jak do tej pory urodziło się po nim 10 źrebiąt, z czego połowa to synowie. Również stadnina Akhal-Teke EST postanowiła sprawdzić kolejne pokolenie po Kuvvatly i pokryła kilka klaczy jego ostatnim synem Kadjaranem ur. 2010 (Kuvvatly - Bibigiz po Gaisan), który obecnie jest już wałachem. W stadninie pozostał po nim obiecujący, bardzo urodziwy ogier Kizyl Yulduz ur. 2015 (od Rubai Geli), posiadający niezwykle interesujący rodowód, gdyż jego matką jest córka Gaigysyza. Daje nam to zatem inbred na Karamana, ale poprzez różnych jego synów, co jest ogromną rzadkością. Hodowcy pozostają w posiadaniu mrożonego nasienia og. Kuvvatly z nadzieją na wykorzystanie tych cennych genów w przyszłości. Można więc nieśmiało stwierdzić, że jego dziedzictwo zostało zabezpieczone.

Ostatnim z synów Karamana i zarazem kamieniem milowym w burzliwej historii Posmana i jego potomków jest legendarny Gaigysyz. O nim jednak w drugiej części tego wpisu, na którą zapraszam niebawem.

niedziela, 28 lutego 2021

Linia męska og. Everdy Teleke

Kolejną starą i cenną linią męską w historii hodowli koni achał-tekińskich, a zarazem jedną z obecnie najrzadziej występujących, jest ród ogiera Everdy Teleke. Ten niewysoki, ale ekstremalnie typowy i urodziwy reproduktor, charakteryzował się dużym podobieństwem do swego słynnego dziadka Boinou, na którego był inbredowany w stopniu II - III. Ciemno-jeleniej maści ogier, urodził się w 1914 roku w Turkmenii jako syn Dovlet Ishana i klaczy o takim samym jak nasz bohater imieniu - Everdy Teleke, córki Boinou.

Everdy Teleke ur. 1914 (Dovlet Ishan - Everdy Teleke),
fot. z archiwum Ługowskiego Konnego Zawoda

Mimo bardzo wyrazistego i egzotycznego typu rasowego, Everdy Teleke nie był pozbawiony wad, a jedno z jego najlepiej zachowanych zdjęć (widoczne powyżej), prezentuje go w niezbyt fortunny sposób. Tak czy inaczej jego unikalne piękno, dzielność na torze i wspaniały rodowód, sprawiły że dostał szansę w hodowli, a w 1929 roku został zakupiony do Aszchabadzkiego Konnego Zawoda i uzupełnił tamtejszą kolekcję wybitnych reproduktorów. Jako samodzielna linia, ród ten figuruje dopiero w V tomie Księgi Stadnej wydanej w 1975 roku, ale pierwsze wzmianki o Everdy Teleke jako ewentualnym pretendencie do kontynuacji dziedzictwa Boinou i Dovlet Ishana, pojawiają się ponad 20 lat wcześniej, w IV tomie Księgi. Już w tamtym okresie zwracał na siebie uwagę wyróżniającym się potomstwem - wśród jego synów najjaśniej błyszczeli: Kara Kush, Mamed Amin, Dor Kush, Mele, Lachin, Ruslan, Teleke i Kizyl.

Arsenal - prawnuk Everdy Teleke po mieczu i po kądzieli - syn Skaka,
fot. z archiwum Ługowskiego Konnego Zawoda

Ale Everdy Teleke to nie tylko ogiery. Z jego licznych córek kilka założyło własne linie żeńskie. Mowa o Airmie, Atabai i Keik. Siwa Airma, której kariera matki stadnej rozkwitła w Kazachstanie, a dokładnie w Dżambulskim Konnym Zawodzie, była babką cenionego reproduktora Arsenala - kryjącego na ziemiach swoich przodków, w Turkmenii. Zapisana pod numerem 334 w III tomie Księgi Stadnej Murad, jest z kolei odpowiedzialna za to, że kilka pokoleń później, pojawiły się na świecie dwie doskonałe klacze - Melekush i Passiya - na stałe zapisane na kartach achał-tekińskiej historii dzięki swemu cennemu potomstwu. Inną zasłużoną córką Everdy Teleke jest klacz o imieniu Ene, która dała epokowego reproduktora Birguta - ojca wspaniałej trójki pełnego rodzeństwa, jakim byli: Derbi, Ovlak Sakar i kura znosząca złote jajka - Pobeda. Warto wspomnieć także wnuczkę ostatniej córki (Ezgermek) bohatera tego wpisu - siwą Yagyn, również wytypowaną na założycielkę własnej rodziny żeńskiej.

Wracając do głównego wątku, czyli męskiego dziedzictwa Everdy Teleke, to największy wpływ na zachowanie tej krwi w rasie mieli Mele oraz Kizyl. Do naszych czasów ród w prostej linii przetrwał tylko dzięki temu ostatniemu, choć jako jedyny ze swych pretendujących do objęcia tronu półbraci, był w całkowicie odmiennym typie niż jego egzotyczny, szlachetny ojciec. Był mocniejszy i cięższy, o wiele mniej wyrafinowany pod względem typu rasowego. Nie przeszkodziło mu to jednak finalnie zostać tak naprawdę jedynym spadkobiercą tego rodu. Co więcej, jeden z jego synów - Skak - stał się fundamentem kolejnej linii męskiej, choć istnieją spekulacje, że tak naprawdę pochodził on po Fakir Sulu, z którym łączy go uderzające podobieństwo. Historia Skaka będzie jednak opowieścią na odrębny wpis.

Kara Kush ur. 1925 (Everdy Teleke - Mulla Begench (Durdy Niyaz)),
fot. z archiwum A. Klimuka

Chociaż zabezpieczenie linii przed wygaśnięciem przypisać można tylko Kizylowi, to warto wspomnieć o jednym z pierwszych synów Everdy Teleke, który nie miał zbyt wiele szczęścia i jego krew dość szybko zniknęła z rasy. Czarny jak smoła - co sugeruje zresztą jego imię - Kara Kush, przyszedł na świat w 1925 roku i został zarejestrowany w III tomie Księgi pod numerem 125. Był żywą kopią ojca, niestety także pod względem wad budowy, ale okazało się, że ma ogromny talent do ścigania się i na aszchabadzkim torze radził sobie wyśmienicie. Unikalny typ rasowy i sukcesy w gonitwach sprawiły, że stał się ulubieńcem Turkmenów. Jako pięciolatek poszedł w ślady ojca i trafił do stajni czołowej Aszchabadzkiego Konnego Zawoda, a po kilku latach został sprzedany do kołchozu im. M.I. Kalinina. Pośród jego potomstwa pewne nadzieje ulokowano w Kara Kunonie (nr 420) i Kara Kushu (nr 414), ale pierwszy z nich pokazał się głównie jako ojciec klaczy, a drugi co prawda doczekał się syna, ale niestety nie zasłużył się on niczym specjalnym i geny Kara Kusha rozpłynęły się w mrokach historii. Zostały po nim zdjęcia, dyplom z wystawy na której w 1940 roku został czempionem oraz wspomnienia - wybitny rosyjski hodowca Alexandr Klimuk stwierdził, że gdyby Kara Kush żył w naszych czasach, bez zawahania zdecydowałby się go użyć na swoich klaczach.

Fantaziya ur. 1961 (Taimaz - Fergezel),
fot. z archiwum VNIIK

Rok młodszy od Kara Kusha, bo urodzony w 1926 roku, obiecujący ogier Mamed Amin, mimo dochowania się trzech uznanych do hodowli synów, nie przedłużył linii. Swą obecność zaznaczył jednak w żeńskiej części swojego potomstwa, w postaci córki o imieniu Mama Gezel. Ta gniada klacz przyszła na świat w 1942 roku w Aszchabadzkim Konnym Zawodzie i pochodziła od doskonałej i zasłużonej, późniejszej założycielki własnej rodziny - kl. Gezel, która dała rasie jednego z jej najwybitniejszych przedstawicieli, ogiera Gelishikli. Mama Gezel okazała się świetną "producentką" matek stadnych, jej córki dodały nowej jakości achał-tekińskiemu pogłowiu. Najstarsza z nich, Fergezel (po Fakir Sulu) przywieziona z Turkmenii do stadniny w Tiersku, dała w swej karierze 13 źrebiąt, w tym przepiękną czempionkę Fantaziyę (matkę doskonałej Feyi II), Fargonę, dzięki której cenne geny trafiły do USA oraz Fakiyę - matkę dwóch wybitnych reproduktorów - Dagestana i Turali. Kolejną córką Mama Gezel zasługującą na wzmiankę jest urodzona w 1954 roku, siwa Keshte (po Kir Sakar) - babka uznanego do hodowli og. Final. Rok od niej młodsza, jej pełna siostra Kaimak jest z kolei babką reproduktora Fosfora, syna wspomnianego wyżej Finala, przez co niósł on w sobie interesujący inbred na córkę Mamed Amina i Gezel. Według pewnych źródeł, Mamed Amin był także ojcem kl. Mantiya, matki Almaza, dzięki któremu odrodziła się linia Ela. Oficjalnie jednak o tej klaczy wiadomo tylko jak ma na imię oraz kiedy się urodziła, a pochodzenie jest nieznane.

Taimaz ur. 1953 (Tetir - Kepter Tai),
fot. z archiwum VNIIK

Innym reproduktorem po Everdy Teleke, który nie doczekał się kontynuatorów swojego dorobku, ale za to pozostawił ślad w matkach, jest urodzony w 1929 roku, ciemno-jeleni Teleke. Jeden z jego wnuków, wyhodowany w turkmeńskim kołchozie "Lenin-Ely", a kryjący w Tierskim Konnym Zawodzie Taimaz, zostawił po sobie dwie wspaniałe córki. Mowa o wspomnianej kilka zdań wcześniej Fantazii, która tym samym niesie w swoim rodowodzie inbred na Everdy Teleke oraz o Dorbaital, matce dobrych klaczy w postaci: Dari (potomstwo w Europie i USA), Djulfy (matka reproduktora Kyrgi) i Djamal. Przedwcześnie padły Taimaz doczekał się również syna - zjawiskowego ogiera maści perlino o imieniu Karat. Został on jednak sprzedany w 1965 roku do niemieckiego cyrku i z jego potomstwa wyróżniła się jedynie wyżej już wspomniana Fakiya (kolejny inbred na Everdy Teleke) oraz ogier Kristall, po którym uzyskano tylko jedno źrebię, klaczkę.

Mele ur. 1928 (Everdy Teleke - Anna),
fot. z archiwum VNIIK

Częściowe oczekiwania w temacie podtrzymania wyjściowej linii Everdy Teleke, spełnił jego zjawiskowy syn, reproduktor Mele. Ten jeleniej maści ogier urodził się w 1928 roku w Turkmenii. Zarejestrowany został w III tomie Księgi Stadnej pod numerem 028, w osobnym dziale przeznaczonym dla koni z udziałem obcej krwi, zazwyczaj pełnej krwi angielskiej. Według tego zapisu Mele pochodził od klaczy Anna, córki folbluta Galakhada i klaczy achał-tekińskiej. Jednak zapis w dokumentacji hodowlanej Aszchabadzkiego Konnego Zawoda, gdzie Mele trafił w 1934 roku oraz świadectwo Vladimira Shamboranta mówią o tym, że ogier ten nie posiadał żadnego dolewu krwi innej rasy, a jego matką była klacz achał-tekińska o imieniu Oraz Mukhomed Khan. Mele, którego imię w języku turkmeńskim oznacza tyle co "złoty" i ma bezpośredni związek z jego umaszczeniem, wprawiał w zachwyt każdego, kto go zobaczył. Jego egzotyczny wdzięk i dumna sylwetka zamknięta w długich liniach były inspiracją dla artystów, którzy chętnie przenosili jego charaktesrytyczny wizerunek na płótno. Mimo że ogier posiadał wady typowe dla potomstwa Everdy Teleke, czyli między innymi miękką linia górna czy krótkie kończyny, to jego majestatyczna uroda sprawiała, że te niedostatki schodziły na dalszy plan. Mele został doceniony na słynnej, wszechrosyjskiej wystawie hodowlanej, na której w 1939 roku otrzymał tytuł czempiona rasy. Nawet na bardzo słabej jakości materiałach wideo z tego wydarzenia, które zachowały się do naszych czasów widać, jak nieziemsko piękny i temperamentny był to koń. Pod siodłem był trudny, miał skłonności do dynamicznego dębowania, a bardzo liche owłosienie grzywy, typowe dla koni z tej linii, utrudniały utrzymanie się na nim podczas tych niesubordynacji. Zawsze więc, wtedy gdy dosiadał go człowiek, Mele nosił na szyi pasek, który był jakimś ratunkiem dla przebywającego na jego grzbiecie delikwenta.

Meleke ur. 1938 (Mele - Beifid),
fot. z archiwum VNIIK

Mimo że po Mele uzyskano wystarczającą grupę obiecujących synów, to jednak żaden nie okazał się jego godnym następcą. Ostatnim w prostej linii wywodzącym się od niego ogierem był urodzony w Turkmenistanie Polot (Pulat), który padł w 2012 roku w Uzbekistanie, nie zostawiając po sobie potomstwa, a przynajmniej żadnego o którym wiedziałaby Księga Stadna. Polot był synem bardzo skromnie wykorzystanego w hodowli Mamedamina, wychowanka słynnej stadniny Komsomoł, który dochował się ledwie trzech źrebiąt, w tym tylko tego jednego, padłego bezpotomnie syna. Sam Mamedamin pochodził po urodzonym w Kazachstanie ogierze Makpal, wnuku Meleke. Ten ostatni był ciemno-kasztanowatym, urodzonym w 1938 roku w Aszchbadzkim Konnym Zawodzie synem Mele i Beifid, która zasłużyła się tym, że dała również wybitnego Kizyla. Meleke użyty w hodowli doczekał się kilku synów. Niestety nie zostawili widocznego śladu w rasie i tak jak wspomniałam, w 2012 roku rozdział zatytułowany "Mele" został nieodwracalnie zamknięty.
 
Kizyl ur. 1930 (Everdy Teleke - Beifid),
fot. z archiwum autorki
 
W tej sytuacji ciężar przedłużenia rodu spoczął na siwym grzbiecie najmłodszego z synów Everdy Telele - Kizyla. Ten całkowicie odmienny od ojca ogier, przyszedł na świat w 1930 roku pośród piasków Aszchabadu. Wyróżniał się sylwetką i wymiarami - był mocny, potężny, mierzył 161 cm w kłębie, co nawet w dzisiejszych czasach nie jest tak często spotykane. Znacznie skromniej i mniej wyraziście uwidocznił się jego typ rasowy, ale nadrabiał za to zdolnościami użytkowymi - bardzo dobrze biegał na torze. Kizyl zajął boks ogiera czołowego w Aszchabadzkim Konnym Zawodzie w 1935 roku, ale krył nie tylko w Turkmenii. Jego kariera hodowlana rozkwitła przede wszystkim w Kazachstanie. Najlepszym synem Kizyla (choć kwestia jego ojcostwa do dzisiaj jest sporna) okazał się Skak, który sam stał się założycielem własnej linii męskiej i o nim będzie opowiadał osobny wpis. Warto też tutaj wspomnieć o og. Kerkenzhe, który choć nigdy nie został oficjalnie wpisany do Księgi, to użyto go w hodowli i jego najwięszym osiągnięciem stała się córka o imieniu Bakkara, matka olimpijczyka Absenta. Natomiast za bezpośrednią kontynuację dziedzictwa Everdy Teleke odpowiada drugi syn Kizyla - kasztanowatej maści Khakim. Urodził się w 1938 roku w Dżambulskim Konnym Zawodzie i niestety padł przedwcześnie w wieku 10 lat. W ciągu swojego krótkiego życia pozostawił kilkadziesiąt źrebiąt, ale tylko jeden jego syn został użyty w hodowli. Mowa o Algushu, który przyszedł na świat rok przed śmiercią Khakima i odziedziczył po nim umaszczenie. Nie wdał się w ojca pod względem ilości potomstwa, dochowano się po nim zaledwie czterech potomków - ciemno-kasztanowaty Azamat był jedynym, który pchnął tę linię do przodu. Z dwóch jego najlepszych synów, to siwy Alvan sprawił, że linia Everdy Teleke rozkwitła na nowo.
 
Alvan ur. 1975 (Azamat - Lebap),
fot. z archiwum VNIIK
 
Ten urodziwy, rosły i dobrze zbudowany reproduktor przyszedł na świat w 1975 roku w turkmeńskim kołchozie "40 Years of TSSR". Charakteryzował się wspaniałą karierą wyścigową - ścigał się w Aszchabadzie przez cztery sezony, co dowodzi także jego solidnego zdrowia i odporności. Pobiegł w 22 gonitwach, z czego 11 razy zwyciężył, a w sumie 21 razy znalazł się na płatnym miejscu. Był również premiowany na wystawie w 1980 roku. Od strony matki niósł w sobie krew Almaza, Kara Mashala i wybitnej Pel. Karierę reproduktora rozpoczął w swojej macierzystej hodowli, tam też zostawił najwięcej potomstwa, ale został użyty również w stadninach: Komsomoł, "Akhal-Yurt" i Turkmenistan. Z kilku jego niezłych synów, najbardziej zasłużył się siwy Akbelek, urodzony w 1988 roku. Nie zostawił spektaktularnej ilości potomstwa, ale w tej niewielkiej grupie znaleźli się jego następcy, dzieki którym linia wydaje się być zabezpieczona przed wygaśnięciem. Jako pierwszy sięgnął po niego Geldy Kyarizov ze stadniny "Akhal-Yurt". Urodziły się tam po Akbelku cztery źrebięta - dwie klaczki i dwa ogierki, ale ich obecność nie wpłynęła na rasę w żaden sposób. Znaczący był sezon 2000 i 2001, gdy u prywatnych hodowców i w stadninie prezydenckiej przyszła na świat stawka obiecujących ogierków w postaci: Akderka, Akdagly i Aknura. Cała ta trójka została importowana z Turkmenistanu do Rosji i dzięki temu linia przetrwała. Sam Akbelek również opuścił piaski ojczyzny i trafił do rosyjskiej stadniny Geli, gdzie krył przez dwa sezony, do śmierci w 2006 roku. Dochował się tam kilku ciekawych córek i dwóch synów, których kariera hodowlana stoi na razie w martwym punkcie. Znacznie lepiej poradziła sobie wspomniana wyżej trójca.
 
Akderek ur. 2000 (Akbelek - Ellidag),
fot. A. Baboev

Urodzony w 2000 roku u prywatnego hodowcy, Akderek pochodzi od Ellidag - córki Gerdena i wnuczki Gindukusha. W Turkmenistanie nie dochował się potomstwa, a przynajmniej żadnego zarejestrowanego - ten kraj od lat już nie współpracuje z władzami Księgi Stadnej i konie rodzące się tam, nie są zgłaszane do wpisu i nie przechodzą badań DNA potwierdzających ich pochodzenie. Jako pięciolatek ogier został sprowadzony do Rosji i zainteresowali się nim prywatni hodowcy oraz stadniny: Yunav, Stanica i Geli. Obecnie jego najbardziej obiecującym synem jest siwy Batiy Khan, reproduktor w wyścigowej stajni O.A. Timchenko, który doczekał się już kilku synów, w tym doskonale biegającego Bayganata - derbisty z Krasnodaru. Innym potomkiem Akderka mającym swój niewielki udział w kontynuacji linii jest Esugei Batyr, prywatnej hodowli ogier o bardzo charakterystycznym i egzotycznym typie rasowym. Jako trzylatek trafił do rozwijającej się na Słowacji stadniny Medeus, gdzie pozostawił dwóch synów - Melqarta i Meridio. Kilka lat później w wyniku lukratywnej transakcji został sprzedany do Chin i tam w 2017 roku urodził się po nim ogierek o imieniu Dahan. Melqart z kolei został zakupiony do Czech i być może wkrótce pojawią się tam po nim źrebięta. Po niezłej karierze hodowlanej w Rosji, Akderek trafił do Kazachstanu, gdzie był wykorzystywany jako reproduktor w stadninach: Saks i Bishi. Zostawił tam kilku męskich potomków, reprezentantów rocznika 2014, 2015 i 2016. Czas pokaże czy dostaną oni szansę, by zaistnieć na arenie hodowlanej.
 
Akdagly ur. 2001 (Akbelek - Talant II),
fot. A. Baboev
 
W podobnym typie co Akderek, jest jego o rok młodszy, także siwej maści, półbrat Akdagly. Ogier urodził się w 2001 roku w turkmeńskiej stadninie im. Niyazova, czyli stajni prezydenckiej, której fundamentem stała się jedna z czołowych niegdyś hodowli - stadnina Komsomoł. Akdagly pochodzi od właśnie tam urodzonej klaczy Talant II, wnuczki słynnego Polotli. W wieku pięciu lat został sprowadzony do Uzbekistanu i zajął boks ogiera czołowego w w stadninie Uzbegim. Oprócz tego zlokalizowana w Kazachstanie stadnina "Akhal-Teke M&D" importowała do siebie w 2008 roku klacz źrebną Akdagly i w wyniku tego manewru urodził się ogier Ayrat M&D, posiadający już pierwsze, także męskie potomstwo. A sam Akdagly został użyty głównie na klaczach swego właściciela, Avaza Ismoilova i doczekał się pokaźnej grupki synów. Niestety, póki co żaden jeszcze nie został sprawdzony w hodowli.

Alam ur. 2009 (Aknur - Asama),
fot. A. Baboev
 
Trzecim z najbardziej znaczących synów Akbelka jest gniady Aknur, gniady ogier urodzony w 2001 roku w Turkmenistanie, a sprowadzony do Rosji dziewięć lat później przez E. Kishenko, właściciela stadniny "Shakh Teke". Aknur był aktywny w hodowli przez kilka sezonów, padł w wieku 15 lat, zostawiając potomstwo także w stadninie dagestańskiej, Nisa oraz Akhal, gdzie przyszedł na świat jego najlepszy syn Alam. Jako reproduktor dał on dość liczną grupę ogierków w miejscu swego urodzenia, co pozwala mieć nadzieję na zabezpieczenie tego prądu krwi w przyszłości. Przychylnym okiem spojrzeli na niego również inni hodowcy i dostał do krycia klacze u V.I. Sirotenko oraz M. Mikitova. W swojej stajni zapragnął go mieć też człowiek, bez którego Alam być może nigdy by się nie urodził, czyli wspomniany wyżej E. Kishenko. Ogier pokrył u niego pierwsze klacze w ubiegłym roku, a kilka dni temu urodził się tam jego pierwszy syn - typowy i urodziwy ogierek od Aigyuler Shakh (po Galaly).


Fokus ur. 2010 (Shayol - Karakhanum),

fot. A. Baboev

Ale oprócz Akbelka i jego trzech synów, ich dziadek Alvan dał trzy inne reproduktory, które przekazały swoje geny dalej. Jednym z nich jest turkmeńskiej hodowli Atbasar, który nigdy nie został oficjalnie uznany, ale wśród jego synów znalazł się olśniewającej urody, pięknie malowany kary Azan. Urodzony w 1989 roku w stadninie Komsomoł ogier, został sprowadzony do Francji w roku 2000. Część z jego potomstwa przyszła na świat już po jego śmierci, w wyniku inseminacji matek mrożonym nasieniem pobranym wcześniej. Niestety jak do tej pory, nie ma po nim wnuków, jego trzej synowie galopują po tym świecie bezpotomnie. Jest też Shagirt, kolejny wychowanek turkmeńskiej pustyni, którego ściągnięto do Uzbekistanu - urodziły sie po nim trzy ogiery, ale niewiadomo czy kiedykolwiek pojawią się po nich źrebięta. Kolejnym "Alvanem" jest bardzo skromnie wykorzystany Godjar, kryjący w Turkmenistanie. Z czwórki jego potomstwa, siwy, charyzmatyczny Shayol trafił w 2005 roku do Rosji i był reproduktorem głównie w nieistniejącej już stadninie "Akhalt-Service". To tam urodził sie po nim ogier Salimrashid, jednak dał tylko kilka córek, po czym został wykastrowany. Przez jeden sezon Shayol krył w wyścigowej hodowli V.I. Sirotenko i wygląda na to, że właśnie tam doczekano się po nim następcy. Jego kasztanowaty syn Fokus rozpoczął karierę hodowlaną w 2014 roku i w macierzystej stadninie dorasta po nim ciekawa młodzież. Podsumowując, choć mało liczna, to jednak linia Everdy Teleke ma się dobrze i wydaje się, że jej losy nie są zagrożone, a hodowcy będą kultywować ten rzadki, stary i wartościowy ród.

sobota, 7 września 2019

Popiół i diament, czyli historia błękitnej krwi Agata.

Agat. Mało kto wspomina to imię. Mało kto o nim pamięta. A może nie chce pamiętać? Dlaczego?

Czyżby była to jedna z wielu (zapewne), ale nieliczna z naświetlonych i głośnych historii o zazdrości, chciwości i spisku, która kładzie się chmurnym cieniem nad rasą achał-tekińską? Nad ludźmi odpowiedzialnymi za czuwanie nad nią? Nad zwykłą ludzką uczciwością i miłością do wyjątkowych koni, która powinna łączyć i skłaniać do patrzenia na ten sam cel? Teraz to jedynie płonne, bezcelowe myśli - raczej się już tego nie dowiemy.

Po co więc o tym piszę? Po pierwsze nie daje mi to spokoju. Po drugie, czuję pewną dozę żalu, gdy pomyślę, że ktoś z premedytacją pozbawił rasę wspaniałego reprezentanta, który mógłby wnieść istotną jakość w jej pogłowie. Od zawsze też fascynowały mnie takie opowieści, z prawdą ukrytą między wierszami, z drugim dnem, jakąś ciemną stroną. Dzisiaj już nikt nie jest w stanie, lub inaczej - nikt nie ma aż tak wielkiego autorytetu, by zmienić bieg historii i dociec, czy imię rozpoczynające tę historię, rzeczywiście oznaczało "tylko jednego z wielu mieszańców bez przyszłości". Nikt jednak nie ma również możliwości, by twardo udowodnić, że ci, którzy walczyli o tego konia, nie mieli racji.

Słowo przeciw słowu, dwie strony tego samego medalu, a w samym środku On. Agat. Dla jednych bezwartościowa półkrew, o którą szkoda sobie zawracać głowę i strzępić język. Dla innych skarb, którego wartość, ktoś przez zawiść i niechęć, sprowadził do poziomu bruku. Nie stanę po żadnej ze stron, nie mam dowodów na żadną z wersji, nie podam żadnych nazwisk. Historia Agata jest już jedynie czysto teoretycznym rozważaniem - wszelki ślad po nim został wymieciony z rasy. Ale od początku...

Vladimir Pietrovich Shamborant z ukochanym ogierem Gelishikli,
fot. z archiwum A. Klimuka 

Vladimir Pietrovich Shamborant był jednym z najznamienitszych hodowców koni achał-tekińskich w historii, nazywany wizjonerem i aniołem stróżem tej rasy. Miał niebywały talent i wrodzony instynkt hodowcy. Znał się na koniach jak nikt inny. Kochał achał-tekińce całym sercem, poświęcił im całe swoje życie. Jego pierwszą poważną pracą było objęcie w 1946 roku, stanowiska głównego hodowcy w Aszchabadzkim Konnym Zawodzie nr 69, do którego pierwszy raz przyjechał w ramach studenckich praktyk w połowie lat 30. ubiegłego wieku, ulegając egzotycznemu pięknu tych niesamowitych stworzeń. W Aszchabadzie panowała w tamtym czasie elita specjalistów i ekspertów zajmujących się rasą achał-tekińską, która raczej chłodno przyjęła pochodzącego z Moskwy młodego miłośnika rasy, od początku wprowadzającego swoje zasady i działającego według własnego sumienia, nie poddając się odgórnym naciskom.

Jego głównym celem było oczyszczenie stadniny z "angielskiej krwi", którą ówcześnie było przesycone pogłowie aszchabadzkiej hodowli. Nie było w tamtym okresie w stajni ani jednego reproduktora bez dolewu obcej krwi! Shamborant bez cienia żalu pozbył się mieszańców, wymienił ogiery czołowe, wybrakował część stada matek, a z Dżambulskiego Konnego Zawoda w Kazachstanie sprowadził reproduktora Fakir Sulu oraz odpowiednie klacze. Oczywiście działania nowego kierownika stadniny nie przypadły do gustu "górze" - jednym nie podobały się konie, które sprowadzał, innym - jego upór i surowe metody. Jednak efekty mówiły same za siebie - hodowla w Aszchabadzie na nowo zaczęła rozkwitać.

Fakir Sulu, ojciec legendarnych i fundamentalnych dla rasy reproduktorów - Gelishikli i Fakirpelvana,
fot. z archiwum A. Klimuka  

Długo nie potrwała jednak ta radość, bo w rasę achał-tekińską uderzyły decyzje Nikity Khrushchova, który objął władzę w ZSRR po śmierci Stalina i stwierdził, że konie nie są już nikomu do niczego potrzebne. Zamykano konzawody, likwidowano mniejsze hodowle, konie posyłano masowo na rzeź. Znakomita część cennego pogłowia obróciła się w pył... Shamborant był zmuszony uciekać z Turkmenii i był przekonany, że oto nastąpił kres jego wspólnej drogi z końmi achał-tekińskimi. Więcej - był pewien, że to koniec najwspanialszej w jego mniemaniu rasy na świecie.

I tak by się pewnie stało, gdyby nie wpływowi ludzie z Ministerstwa Rolnictwa, którym zależało na istnieniu tych koni oraz zachwyt świata nad podarunkiem dyktatora dla angielskiej królowej - złotym achał-tekińskim ogierem Melekush. Los ponownie postawił nad drodze Shamboranta jego ukochane konie - objął stanowisko głównego hodowcy w Tierskim Konzawodzie i pojechał do Turkmenii po konie dla rodzącej się w Rosji hodowli turkmeńskich argamaków. W Aszchabadzkim Konzawodzie nie było już czego szukać, Vladimir Pietrovich jeździł po najbardziej zapadłych kołchozach, by pozyskać dla nowej stadniny możliwie jak najcenniejszy materiał. W 1957 roku na rosyjskiej ziemi stanęły 53 turkmeńskie konie, które położyły fundament pod tierską hodowlę. Wywiezienie rodzimych koni zaogniło dawną niechęć aszchabadzkich tekinistów do Shamboranta. On jednak robił swoje...

Nie sposób wymienić wszystkich wspaniałych koni, które wyszły tam spod ręki Shamboranta, a i nie o tym też jest ten wpis, ale w tym właśnie punkcie drogi Agata i hodowcy-wizjonera, krzyżują się. Agat przyszedł na świat w 1959 roku, a więc tuż po założeniu achał-tekińskiego oddziału w Tiersku. Został wyhodowany w Kazachstanie, w Ługowskim Konnym Zawodzie, który powstał na bazie stadniny dżambulskiej - tej samej z której Shamborant wybrał konie w celu poprawy sytuacji w Aszchabadzie. Był koniem rosłym, ciemno-jeleniej maści okraszonej złotymi podpalaniami i zlotymi jabłkami, raczej bez wyrafinowanego typu. Nie będzie krzywdzące powiedzieć o nim, że był zwyczajnie prosty, jeśli chodzi o typ czy urodę... Miał to po kim odziedziczyć - o jego ojcu, og. Askol, znany ówczesny specjalista T. T. Khitenkov pisał, że swoimi formami, sylwetką, konstrukcją bardziej przypomina konia anglo-tekińskiego.

Askol w wieku 16 lat w Dżambulskim Konnym Zawodzie,
fot. z archiwum A. Makhmetovey 

Patrząc na Askola nie sposób nie zgodzić się z tymi słowami. Był on mocnym, potężnym, mało typowym ogierem, "achał-tekińskości" dodawała mu jedynie złoto-jelenia maść, przejawiał jednak niespotykaną dzielność oraz wytrzymałość, biegając na torze przez cztery sezony i wygrywając 13 spośród 23 wyścigów, w których brał udział. Nigdy nie zajął miejsca gorszego niż trzecie... Matką Agata była jasno-gniada urodziwa kl. Astra, córka Skaka. Jeśli wierzyć w teorię, że prawdziwym ojcem Skaka nie był Kizyl, a słynny Fakir Sulu, to Astra była na niego bardzo blisko zinbredowana - jej matka Afina także była córką tego reproduktora. W hodowli Askol zostawił całą plejadę bardzo dobrych matek. Wśród jego potomstwa pojawił się też materiał na doskonałego syna, następcę znacznie przewyższającego wartość ojca.

Agat w Ługowskim Konnym Zawodzie, gdzie urodziły się po nim pierwsze źrebięta,
fot. z archiwum A. Makhmetovey 

Agat był doskonałym koniem wyścigowym, miał na swoim koncie liczne rekordy i był tak szybki, że zaczęto się zastanawiać czy nie przypadkiem zbyt szybki jak na konia achał-tekińskiego... W kuluarach plotkowano czy jakimś trafem nie ma w sobie krwi folbluta, skoro tak wyśmienicie biega. Nie miał konkurencji, jego sukcesy wzbudzały zazdrość do tego stopnia, że przed Derby - najważniejszą gonitwą sezonu dla trzylatków, uszkodzono mu ścięgno, a on mimo tego zdołał przyjść na metę trzeci... Ten wyczyn zelektryzował środowisko, zaczęto się obawiać klasy Agata. Gdyby trafił do hodowli mógłby mieć monopol na wygrywanie wśród swojego potomstwa. Zainteresował się nim wtedy Shamborant i zakupił go do Tierskiego Konnego Zawoda celem użycia jako reproduktora. Używał go szeroko, na bardzo dobrych, wyselekcjonowanych matkach. Wtedy jeszcze nie podejrzewał, że wybierając Agata, niejako wydał na niego wyrok...

Mijały lata, Agat doczekał się potomstwa, które również bardzo dobrze radziło sobie na torach, a zazdrość i zawiść osób niesprzyjających Shamborantowi wzrastała z każdym jego sukcesem. Jasnym było, że jedyna droga, by zatrzymać ten proces, a jednocześnie dopiec hodowcy, to usunięcie Agata i jego dzieci z rasy raz na zawsze. Obrońcy Agata twierdzą, że wrogowie Shamboranta przekupili za butelkę wódki dawnego pracownika Ługowskiego Konnego Zawoda, który zeznał, że osobiście prowadził matkę Agata do krycia, ale nie poszła ona pod Askola, tylko pod ogiera pełnej krwi angielskiej imieniem Taran. Ten fakt i naciski ze strony dawnej aszchabadzkiej elity, niechętnej Shamborantowi, sprawiły, że w 1975 roku, gdy wydano V tom Księgi Stadnej, jedynym pozostałym śladem po Agacie był wpis w rejestrze potomstwa jego matki, gdzie został błędnie opisany jako gniady syn ogiera o nieznanym pochodzeniu...

Agat na rosyjskiej ziemi, 
fot. z archiwum A. Klimuka 

Vladimir Pietrovich był przekonany o czystości krwi Agata i walczył o niego przez resztę swoich dni. Wykluczenie ogiera z rasy było dla niego osobistą krzywdą i policzkiem, gdyż od zawsze był propagatorem czystości rasy, nigdy by sobie nie pozwolił na krycie cennych klaczy mieszańcem. Niestety jego wysiłki, a także wysiłki ludzi związanych z nim, którym również zależało, aby przywrócić Agatowi dawny blask, były bezowocne. Nawet w obliczu analizy umaszczenia potomstwa, gdy przedstawiono przypadki uzyskania koni jelenich i izabelowatych od gniadych i kasztanowatych matek, nie dały do myślenia władzom Ksiąg Stadnych. A gdyby ojcem Agata rzeczywiście był ogier pełnej krwi, to nie mógłby on przekazać synowi genu rozjaśniającego, który to ujawnił się właśnie w potomstwie zdegradowanego ogiera. Taki gen mógł Agat uzyskać wyłączenie od jeleniej maści Askola. Odziedziczył po nim również charakterystyczny, prosty staw skokowy. Tłumaczenia nie docierały niestety do nikogo... Agat i jego potomstwo oficjalnie zostało uznane za półkrew.

Zapis Agata w V tomie Księgi Stadnej,
fot. O. Piotrowska

Jedynym miejscem, jakie jeszcze nosi ślady obecności Agata jest papierowa Księga Stadna. W V tomie, analizując potomstwo zapisanych w nim matek, można znaleźć 38 źrebiąt po Agacie, od cennych, zawodzkich klaczy, jak: Aisona, Aksioma, Alkeik, Gul, Depel, Elsona, Peidachi, Peri, Fakma, Fergezel czy Tsiganka. Niestety nie mam w posiadaniu VI tomu, ale w nim na pewno zarejestrowane są kolejne roczniki koni po Agacie. Wiem przynajmniej o trzech: od Agavy czy Fialki... Znakomita większość z nich charakteryzowała się urodą, typem i ponadprzeciętną szybkością. 

Vladimir Shamborant cierpiał z powodu Agata, a jeszcze bardziej niż samo wykluczenie ogiera, bolało go, to że przez lata dolewano do koni achał-tekińskich pełną krew, by poprawić ich szybkość, a gdy w końcu pojawił się koń czysty o wyjątkowych zdolnościach, zwyczajnie z niego zrezygnowano, zrobiono z niego zwykłego, bezwartościowego kundla... W imię czego?

Domniemany syn Agata - Opal,
fot. z archiwum A. Klimuka

Istnieje pewna mityczna teoria, która głosi, że w rasie zachowano krew Agata dzięki dwóm jego synom, zapisanych w Księgach pod innymi ojcami - jedyna możliwość, by te geny ocalić od zaprzepaszczenia. Jednym z nich miał być podobno sam wybitny Opal, zarejestrowany jako syn Fakirpelvana. Z Opalem, a w zasadzie jego matką wiąże się inna ciekawa historia. W okresie kiedy Vladimir Shamborant szukał koni do powstającej właśnie stadniny w Tiersku, trafił w jednym z kołchozów na chorą i zaniedbaną kobyłę, na której jeździł pracownik stajni. Odkupił ją, zabrał do Rosji i umieścił w stadzie matek. Tą klaczą okazała się Ovgan ur. 1952 (Lachin - Silfa), dzięki której powstała bardzo efektywna i cenna sublinia żeńska będąca dziś w prawdziwym rozkwicie.

Minęło już prawie 50 lat od momentu, gdy jedno z marzeń Vladimira Shamboranta uleciało gdzieś wysoko, jak się okazało - bezpowrotnie... Mimo tego, czołowi rosyjscy hodowcy wierzą w czystość pochodzenia Agata, chociaż nie ma już sensu ani możliwości, by poznać prawdę. Dzisiaj - przynajmniej oficjalnie - nie ma już żyjących potomków Agata, ale ja wierzę, że ta krew krąży dalej, tylko nazwana inaczej, ukryta pod imionami w kratkach rodowodów...

poniedziałek, 8 lipca 2019

Linia męska og. Toporbai

Kolejny stary ród męski w hodowli koni achał-tekińskich to linia og. Toporbai. Niestety nie jestem w posiadaniu ani jednego zdjęcia tego reproduktora, pozostaje więc jedynie opis zootechnika K.I. Gorelova, który w swojej publikacji z 1928 roku określił Toporbaia jako bardzo przypominającego legendarnego Mele Kusha - urodziwego, w świetnym typie, z przepiękną głową, również złoto-jeleniej maści. Toporbai był koniem niewielkiego wzrostu (154 cm w kłębie) i drobnej budowy, z ogromnym temperamentem, ale dawał świetne potomstwo, także podobne do źrebiąt po Mele Kushu, ale wyższe i poprawniejsze eksterierowo.

Bohater tego wpisu przyszedł na świat w 1918 roku, a w jego rodowodzie znajdujemy niemałą osobliwość w postaci bardzo bliskiego inbredu na og. Baba Akhun - oboje rodzice pochodzili po tym właśnie reproduktorze. Oprócz fenotypowego podobieństwa, Toporbaia łączyły z Mele Kushem także więzy krwi - matka, kl. Khodja Bal była półsiostrą tego słynnego reproduktora (od kl. Oraz Niyaz Karadashli). 

Linia Toporbaia została ustanowiona w roku 1955, w toku prac nad V tomem Księgi Stadnej, gdzie pierwszy raz opisano ją jako samodzielny ród. W tomach III i IV, spotykamy wzmianki o Topobaiu jako reproduktorze wyróżniającym się w hodowli i wielce rokującym na przyszłość. Linię tę wyodrębniono z rodu og. Baba Akhun, zarejestrowanego pod numerem 1a, będącym pierwszym z alfabetycznej listy 10 wybitnych reproduktorów, które wywarły znaczący wpływ na hodowlę, ale padły przed wydaniem pierwszego papierowego tomu Księgi Stadnej. Ogier ten urodził się w roku 1909 i był siwej maści wnukiem słynnego Boinou. Krył w stadninie w Aszchabadzie, niestety wcześnie padł i zostawił niewiele potomstwa.

Mele Khadji Nur (1a Baba Akhun - klacz achał-tekińska) w Aszchabadzkim Konnym Zawodzie,
fot. z archiwum VNIIK

Najlepszym potomkiem Baba Akhuna był og. Mele Khadji Nur, od klaczy achał-tekińskiej nieznanego pochodzenia. Co do daty urodzenia istnieją pewne wątpliwości, niektóre dokumenty podają rok 1910, ale jeśli prawdą jest, że jego ojciec urodził się w roku 1909, to jest to opcja niemożliwa. Funkcjonuje też wersja, że to w dacie urodzenia Baba Akhuna widnieje błąd i tak naprawdę przyszedł on na świat dziesięć lat wcześniej, czyli w 1899 roku. Mele Khadji Nur wyróżniał się nadzwyczajnymi możliwościami wytrzymałościowymi do pokonywania długich dystansów, a źrebięta dawał typowe, urodziwe, lekkie i w długich liniach. Dośc wcześnie został sprzedany do Uzbekistanu, a dokładniej do Khivy i stąd wziął się jego przydomek "Khivian". Jeździł na nim rewolucjonista, słynny jomudzki serdar Djunaid Khan. Zanim jednak ogier opuścił Turkmenię, zostawił kilku bardzo obiecujących synów - Tugurbaia, Bek Nazara, Dor Depela oraz najlepszego z nich - Toporbaia

Tugurbai, urodzony w 1920 roku, od kl. Shikhli Nur Kazy, na stałe zapisał się w historii rasy głównie dzięki swojemu wspaniałemu synowi, og. El, który założył własną linię męską. Dwaj półbracia Tugurbaia - Bek Nazar oraz Dor Depel - mimo pewnego potencjału, nie wywarli jakiegoś szczególnego wpływu na rasę. 

Co innego można powiedzieć natomiast o ostatnim wspomnianym wyżej synu Mele Khadji Nura - epokowym Toporbaiu. Żaden z ówczesnych reproduktorów, prócz Mele Kusha, nie mógł się z nim równać. Był to ogier spektakularny, o powalającej urodzie i typie, choć z pewnymi wadami budowy (bardzo wąska klatka piersiowa, wady postawy zadnich kończyn, zbyt długa kłoda), których jednak szczęśliwie nie przekazywał swojemu potomstwu.

Hodowlana kariera Toporbaia trwała do 1929 roku, kiedy to został sprzedany pod Ural. Tam był łączony już tylko z klaczami półkrwi, a w 1935 roku padł. Spośród jego kilkunastu uznanych do hodowli synów, największy wpływ na dalsze losy rasy, miało trzech z nich: Mamed, Mele Kirgi oraz niosący w sobie domieszkę krwi folbluta - Tillya Kush. Z córek natomiast, najbardziej znaną jest chyba Agit Gul, babka słynnego reproduktora o imieniu Askol.

161 Mamed ur. 1925 (244 Toporbai - klacz achał-tekińska), 
fot. Gosudarstvennaya Plemennaya Kniga Srednyeaziatskih Porod Loshadei, tom III

Mamed, zapisany w III tomie Księgi Stadnej pod numerem 161, był najstarszy z owej trójcy następców. Przyszedł na świat w 1925 roku w Turkmenii, od klaczy achał-tekińskiej nieznanego pochodzenia. Był maści gniadej, prezentował wyrazisty typ rasowy, ale budowy był raczej drobnej oraz niewielkiego wzrostu (156 cm w kłębie). Krył w kilku turkmeńskich kołchozach, ale doceniono go również w elitarnym Aszchabadzkim Konnym Zawodzie, gdzie zostawił chyba swojego najbardziej znanego syna - złoto-jeleniego ogiera o imieniu Mary. Nie przedłużył on niestety rodu swego ojca, podobnie jak żaden z pozostałych synów Mameda, jednak zasłużył się w hodowli dobrymi córkami, z których jedna okazała się być prawdziwą perłą. Mowa o jeleniej maści Makh, urodzonej w 1943 roku w stadninie aszchabadzkiej. Pochodziła od klaczy Khamar, która niosła w sobie 50% pełnej krwi angielskiej. Sama Makh mogła pochwalić się bogatą karierą wyścigową (startowała 17 razy) oraz hodowlaną, gdyż kolokwialnie mówiąc, okazała się kurą znoszącą złote jajka. To właśnie ona dała rasie tak wybitne i znane konie jak: Keipchi, Kemer, Kachkyr (prababka kryjącego w Polsce Pelkhana), Keik czy Kyaklik.

Drugim z synów Toporbaia, który miał realny wpływ na obraz rasy achał-tekińskiej był jeleni Mele Kirgi, urodzony w 1928 roku, od klaczy o imieniu Velidel, nieznanego pochodzenia. Swój ślad zostawił głównie w żeńskiej części pogłowia dając kilka zasłużonych córek - między innymi: Kizil Mer (matka dobrych klaczy) czy Tamsha (matka wybitnej Alsony, która dała reproduktory Arslana i Azata oraz cenne klacze stadne). Mele Kirgi dał też niezłego syna o imieniu Talmaz, który z kolei jest ojcem reproduktora Bastiona - ojca wybitnych matek hodowlanych: Ball (ogiery Bedou, Beshtau) i Tsiganki (babka reproduktora Dagdana).

044 Tillya Kush ur. 1926 (244 Toporbai - Movlyan Berdy po Burlak xx), 
fot. z archiwum VNIIK

Dziedzictwo Toporbaia przedłużył jedynie wspomniany Tillya Kush i to dzięki niemu ten ród funkcjonuje po dziś dzień. Ten niezwykły ogier urodził się w 1926 roku w Turkmenii i może pochwalić się udaną i bogatą karierą na torze wyścigowym (startował podobno już jako roczniak..!). Jak pisałam wcześniej, w swoim rodowodzie posiadał 25% obcej krwi za sprawą swojej matki - córki folbluta Burlaka. Z tego powodu w III tomie Księgi Stadnej, został wpisany pod numerem 044, w sekcji dodatkowej dla koni posiadających w rodowodach od 7/8 do 1/2 obcych wpływów.

Mimo dolewu pełnej krwi angielskiej, Tillya Kush nie stracił charakterystycznego typu rasowego - wyróżniał się złotym umaszczeniem, egzotyczną urodą i liniami typowymi dla swojej rasy. Jedyną cechą raczej niespotykaną wśród tekińców czy folblutów była jego mocna i ciężka potylica. Z Turkmenii został sprzedany do Uzbekistanu, by w 1934 roku powrócić w macierzyste strony i zająć boks czołowego w stadninie aszchabadzkiej.

588 Tarlan ur. 1937 (044 Tillya Kush - 334 Murad po 269 Everdy Teleke),
fot. z archiwum VNIIK

Potomstwo Tillya Kusha charakteryzowało się poprawnością eksterieru, poprawnymi, suchymi kończynami, wyrafinowanym typem rasowym i zdolnościami użytkowymi. Oprócz dobrych synów, zostawił pod sobie kilka cennych matek hodowlanych (Tayar, Temri, Tikhaya). Bardzo dobrze łączył się z córkami ogierów Everdy Teleke i Meke Kush. Flagowym przykładem takiego crossu byl między innymi siwy Tarlan urodzony w 1937 roku, który zwyciężył w międzyrasowym rajdzie na dystansie 500 km. Odległość tę, dzielny ogier pokonał w 62 godziny i 10 minut, w ekstremalnych warunkach - w deszczu i błocie, niosąc obciążenie 100 kg i dodatkowo po ukończeniu rajdu biorąc jeszcze udział w wyścigu płaskim na 2000 metrów!

432 Karlavach ur. 1939 (347 Vezir - 60 Barok), 
fot. z archiwum A. Makhmetovey

Inną wartą wspomnienia końską osobistością z tej linii, jest kolejny syn Tillya Kusha, złoto-jeleni Tebit, który przyszedł na świat w 1939 roku. Pochodził od córki Mele Kusha - klaczy Ene Gul. W 1944 roku został czempionem rasy na pokazie w Aszchabadzie. Nie zostawił po sobie godnego następcy, ale za to wyróżnił się dwiema wspaniałymi córkami - mowa o Melepel (matka reproduktora Yunusa i dobrych klaczy) oraz Talant (dała kilka dobrych matek oraz świetne reproduktory: Kervena - ojca kryjącego w Polsce Pursata; Kursanta i Toretaia).

Linię Toporbaia przedłużył urodzony w 1934 roku, jasno-jeleni Vezir, sprawdzony koń wyścigowy. Był wychowankiem stadniny aszchabadzkiej, a obowiązki reproduktora pełnił w kołchozie im. Voroshilova, gdzie przyszedł na świat jego najlepszy syn i późniejszy założyciel własnego rodu - bardzo podobny do dziadka, Karlavach zarejestrowany w Księdze pod numerem 432. Jednak ogierem, który faktycznie zabezpieczył istnienie linii Toporbaia jako samej w sobie był jedynie ciemno-jeleni Tezir - urodzony w 1937 roku, od klaczy Ai, córki Mele Kusha. To właśnie on zostawił następcę w postaci og. Kara Mashal - pradziadka reproduktora Rokota, który odpowiada za ciągłość tego rodu w obecnych czasach.

435 Kara Mashal ur. 1944 (596 Tezir - 705 Kara Depel po 247 Tugurbai), 
fot. z archiwum VNIIK

Przyszedł na świat w 1944 roku w jednym z aszchabadzkich kołchozów i w swoim cennym rodowodzie posiadał inbred na Mele Khadji Nura - jego matka - klacz Kara Depel była córką Tugurbaia, brata Toporbaia. Kara Mashal doskonale biegał - ścigał się przez trzy sezony i swego czasu był rekordzistą toru na 2400 m. Fundamentalne dla rasy okazało się użycie go w hodowli, gdyż czas pokazał, że imiona jego córek można było zapisywać za zasługi złotymi literami. Doskonała Enysh dała założyciela linii męskiej, og. Sere, siwa Paska - jednego z najlepszych reproduktorów w historii - Posmana oraz kilka świetnych klaczy, Totykush - znanego ogiera hodowlanego o imieniu Akhal, a Leili - uznanego do hodowli og. Belli oraz znane i cenne matki stadne. 

Z synów Kara Mashala, zabłysnął jedynie złoto-izabelowaty Murgab, urodzony w 1951 roku wychowanek kołchozu "Aszchabad", z którego potomstwa wyróżnił się jedynie ogierek Kirgi oraz klaczka Maya (Maisa), która później dała bardzo dobrego reproduktora o imieniu Kerzi. Kirgi odziedziczył po ojcu umaszczenie, a sam był dosyć mocnej budowy. Urodził się w 1968 roku w kołchozie im. Sverdlova w Turkmenii. Jego matką była klacz Djulfa wyhodowana w Tierskim Konnym Zawodzie, córka Fakirpelvana, a od strony matki niosąca w sobie krew Everdy Teleke.

966 Rokot ur. 1974 (902 Kirgi - 1842 Rovshan po 828 Fakirpevan),
fot. z archiwum VNIIK

W hodowli Kirgi okazał się raczej przeciętnym reproduktorem. Zostawił po sobie zaledwie kilkanaście źrebiąt. Spośród nich tylko jeden ogierek pokazał dużą klasę i dostał szansę wykazania się na wartościowych klaczach. Mowa o gniadym Rokocie, urodzonym w 1974 roku synu kl. Rovshan - córki Fakirpelvana - mamy zatem w jego rodowodzie inbred na tego wspaniałego reproduktora. Hodowcą Rokota była niewielka rosyjska stadnina im Gorodovikova. Jako trzylatek Rokot został zakupiony przez stadninę w Czagorcie, która używała w hodowli również jego ojca. To tam Rokot zaczął i zakończył swoją karierę reproduktora, zostawiając ostatni rocznik potomstwa w 1993 roku, kiedy padł. W międzyczasie krył także w Dagestanie i Stavropolu oraz u prywatnych hodowców. Był to ogier harmonijnie zbudowany i męski, potomstwo dawał bardzo typowe, choć wiele z nich dorastało w warunkach kiepskiego żywienia, przez co nie osiągnęły optymalnego wzrostu w kłębie.

1069 Kortik ur. 1984 (969 Rokot - 1987 Korsika po 897 Kizyl),
fot. z archiwum VNIIK

Rokot zostawił po sobie całą plejadę bardzo dobrych klaczy, na czele z Gelin (matka m.in. reproduktora Gadamesa, zakupiona do Francji i tam kontynuująca swoją karierę hodowlaną), Goar, Granką (matka kilku reproduktorów, w tym wspaniałego Germesa), Manchetą, Merą, Panterą, Prizmą (matka doskonałego reproduktora w stadninie stawropolskiej - Paikenda), Sergi (matka czempiona Sagiba) czy Operą (założycielka dynastii czempionek, do których należą Olimpiya, Omega, Omeliya, dała ona także stacjonującą w Polsce kl. Osman Guli). 

Z kilku uznanych do hodowli synów, najlepszy okazał się gniady Kortik. Przyszedł na świat w 1984 roku, w stadninie Chagorta. Nie mógł pochwalić się wzrostem (158 cm), ale typ, eksterier i jakość potomstwa pozwoliły uzyskać mu tytuł Elita. Był najlepszym potomkiem klaczy Korsika, której rodowód skonstruowano na połączeniu linii Kaplana i Ela oraz dorobku znakomitych wówczas stadnin - Tiersk i Komsomoł. Podobnie jak w przypadku swego Rokota, Kortik także okazał się ojcem ciekawych i cennych klaczy, między innymi: Dorkeik (szeroko użyta jako matka w Czechach i Francji), Malka (matka reproduktora Mikhmana, który jest ojcem Osman Guli - co za tym idzie klacz ma inbred na założyciela linii), Meksika (sprawdzona klacz hodowlana, matka uznanego og. Dahylly), Sakata (matka reproduktora Samuraia).

1227 Makat ur. 1994 (1069 Kortik - 2803 Marsiya po 1083 Omar),
fot. z archiwum VNIIK

Ale najbardziej interesującą nas kwestią jest męskie potomstwo Kortika i tutaj również nasz bohater ma się czym pochwalić. W hodowli mniejszą lub większą rolę odegrało pięciu jego synów. Najmłodszy z nich, kasztanowaty Diktator ur. w 2001 roku, zostawił póki co jednego syna, który nie doczekał się jeszcze żadnego potomstwa. Przepiękny, złoto-jeleni Mingam, długoletni ogier czołowy u Petry Maresovej w Czechach, zostawił po sobie dwóch synów, z których każdy dał po jednym ogierku. Istnieje więc szansa, że to odgałęzienie przetrwa, tym bardziej, że sam Mingam padł niestety w 2012 roku. Po gniadym Sogudjaku są w tej chwili trzy ogierki u prywatnego hodowcy w Rosji, ale żaden z nich nie został na razie użyty w hodowli, a kolejny syn Kortika - Grand Kuli ma na koncie jednego wnuka - pięcioletniego ogiera Argam Tekke. Grand Kuli posiada też swój akcent w naszym kraju, gdyż jest ojcem matki Sigala, stojącego u państwa Korik na lubelszczyźnie. 

Ogierem, który ma wielką szansę przedłużyć linię Toporbaia jest Opium, syn gniadego Makata (Kortik - Marsiya). Ten kary, mocno zbudowany, lecz bardzo urodziwy reproduktor pochodzi od Wiceczempionki Świata z 2002 roku - Olimpii i urodził się w 2001 roku w nieistniejącej już rosyjskiej stadninie Akhalt-Service. Stamtąd, w wieku czterech lat został sprzedany do stadniny Tarki Tau, gdzie został najszerzej wykorzystany w hodowli, choć liczba źrebiąt po nim jest skromna. Dał mimo tego, kilka interesujących ogierków, z których zwłaszcza jeden może pochwalić się już pewną grupą potomstwa. Mowa o ogierze Kipchak Tarki, maści perlino, urodzonym w 2006 roku w stadninie Tarki Tau. Jego matką jest Dinara, klacz o fenomenalnym rodowodzie zbudowanym na crossie Polot x Omar, wypełnionym więc po brzegi utytułowanymi i cennymi przodkami. Kipchak dochował się do chwili obecnej pięciu synów. Są to młode ogiery z rocznika 2015, od wartościowych dagestańskich matek, jest więc spora nadzieja, że od któregoś z nich uda się uzyskać kolejnego cennego syna, który nie pozwoli zaprzepaścić dziedzictwa tego starego rodu.