Los bywa przewrotny, a życie obchodzi się z nami często bez najmniejszych sentymentów. Nie inaczej niestety bywa w hodowli.
Wieści o odejściu zasłużonych przedstawicieli rasy achał-tekińskiej rzadko trafiają do publicznej informacji. Z reguły są jednak rejestrowane we VNIIK, a ja co jakiś czas robię przegląd tego, co dzieje się w znanych stadninach. I tak, któregoś dnia, analizując pogłowie Stawropolskiego Konnego Zawoda, poczułam że czegoś mi tutaj brakuje. Z zestawienia matek stadnych zniknęła bardzo ważna postać - a to mogło oznaczać tylko jedno. Takich przedstawicielek rasy się nie sprzedaje, zatem została druga, niestety bardzo przykra opcja.
Odeszła ikona.
Jedna z najpiękniejszych, charakterystycznych, zasłużonych klaczy ze stada Aleksandra Klimuka już nie wyjdzie na soczyste od zieleni pastwisko, nie wychowa więcej żadnego źrebięcia, nie ucieszy ludzkich oczu swoją elegancką, dumną sylwetką.
Karadja zostawiła po sobie wielką pustkę 13 maja 2024 roku, w wieku osiemnastu lat. Wyróżniała się nieprzeciętną urodą i bardzo pożądanym typem rasowym, była po prostu zjawiskowa. Przyszła na świat w styczniu 2008 roku jako piąta z rzędu córka wybitnej córki Gaigysyza - Rodoguny oraz wspaniałego Karara. To połączenie sprawia, że nasza bohaterka miała w 3/4 świeży, turkmeński rodowód. Karar został sprowadzony z pustyni cztery lata przed narodzinami swojej córki, a Gaigysyz w 1992 roku. Użycie takiej krwi miało też wybitnie namacalny dowód w fizjonomii Karadjy. Zarówno jej ojciec, jak i dziadek to konie bardzo szlachetne, egzotyczne, wyrafinowane i taki właśnie cenny spadek otrzymała od nich ta klacz.
Sam Karar, przedstawiciel rodu męskiego og. Kaplan, całe swoje życie w Rosji spędził w Stawropolskim Konnym Zawodzie, gdzie przeżył dziesięć pięknych lat i zostawił po sobie 30 źrebiąt (wliczając w to również potomstwo urodzone u innych hodowców, którzy skorzystali z jego użycia - stadniny: Geli, Naib Idris, Shael czy Privolnoe). Jego najwybitniejszym synem i jak na razie jedynym pełnoprawnym następcą jest Karaoglan pochodzący z tego samego rocznika co Karadja. Jeśli chodzi o pozostałych wykorzystanych w hodowli męskich potomków Karara, to nie zrobili oni zawrotnych karier, ale ich obecność została zaznaczona, a kolejne pokolenie zabezpieczone. Sam Karaoglan, podobnie zresztą jak jego ojciec, charakteryzuje się bardziej jako producent cennych matek. W tej chwili w stadzie Aleksandra Klimuka jest sześć jego bardzo dobrych córek.
Wartościowe geny Karara objawiły się przede wszystkim w postaci doskonałych klaczy. To właśnie dzięki niemu rasa otrzymała takie klejnoty jak Karadja, Merver, Pendjire, Polnoch czy Girkaniya. Każda z nich powalająca urodą, z ekstremalnie wyrażonym typem rasowym i ogromnym potencjałem hodowlanym.
Przedwcześnie padła, nieodżałowana Merver (półsiostra Murgaba po kądzieli) dała tak wybitne jednostki jak kryjący już od kilku sezonów w Stawropolskim Konnym Zawodzie Dorsakar, jeden z najlepiej biegających koni achał-tekińskich w historii Zhemchug czy Magriba - matka Melebatyra, którego kariera wyścigowa była świetna (jest m.in. podwójnym derbistą), a hodowlana staje się jeszcze lepsza. Kolejną gwiazdą jest Pendjire, która zasłużyła się olśniewającą córką Kesketli, a ta z kolei dała nieziemskiego Kovshutkhana, podwójnego Czempiona Rosji. Mimo młodego wieku ogier wyrasta na jednego z najlepszych reproduktorów swoich czasów. Jeszcze inną córką Karara, o której koniecznie należy wspomnieć jest także stawropolskiej hodowli Polnoch. Kasztanowatej maści klacz, o której mówiło się, że jest właścicielką najbardziej "smoczych oczu", jakie można sobie wyobrazić. Hodowca jednak nie zdecydował się wcielić jej do stada matek i jako czterolatka trafiła do innej znanej hodowli - stadniny im. Naiba Idrisa. Tam została skojarzona z Garayusupem i Genchem, a efekty były spektakularne. Jej potomstwo było tak piękne, że zdawało się pochodzić nie z tego świata. Jej dwaj synowie Gapur Naib i Gepard Dag zostali sprzedani do Chin. Ten ostatni zdążył pozostawić po sobie niewielką ilość potomstwa, w tym cudownego syna Sergencha. Osobiście nie mogę przeboleć, że taki koń jak Gepard przepadł dla hodowli już na zawsze, mimo że jego następca wydaje się być przynajmniej tak dobry jak ojciec. Jedyna córka Polnoch, Paloma Dag, na szczęście pozostała w Rosji i od wielu lat spełnia się jako matka w miejscu swego urodzenia.
Osiągnięcia po żeńskiej stronie rodowodu Karadjy rysują się równie imponująco. Jej matka Rodoguna, reprezentantka linii Posmana i wywodząca się ze wspaniałej rodziny kl. Pel, wyróżniła się na torze wyścigowym, ścigając się przez dwa sezony i dwukrotnie wygrywając (Próbna, Firiuzy), dwukrotnie będąc drugą (Mazana, Dagestana), dwukrotnie zdobywając trzecią lokatę (Letnia, Everdy Teleke) oraz raz cwartą (Pazilli). Klacz dała w swej karierze hodowlanej osiem źrebiąt, z czego wszystkie jej córki trafiły do dalszej hodowli. Oprócz Karadjy, najbardziej wśród nich zasłużyła się Rosinka - matka wybitnego, epokowego Melebirguta i doskonale biegających klaczy Redjeli i Ritmiki. Romantika zasłużyła się rasie bardzo dobrze biegającym reproduktorem Raspadokiem, szeroko użytym w wyścigowej stajni V. I. Sirotenko. Mamy też Rukhly, matkę wybitnej Ritsy, która wygrała m.in. Nagrodę Oktavy, Pel, Gul i Oaks, a wcielona do stada matek może pochwalić się utytułowanym wyścigowo potomstwem. Niestety, w tym momencie ostatnią żyjącą córką Rodoguny jest Al Sona, matka jak na razie czterech źrebiąt, z których jej córka Agra wygrała Nagrodę Pazilli, Oktavy, Pel, syn Astrabad przez całą swoją karierę plasował się w absolutnej czołówce na torze, a Aladin nadal pozostaje w treningu i w tym roku będzie walczył o tytuł derbisty.
Sama Karadja nie została sprawdzona na torze. W karierze hodowlanej doczekała się ośmiu źrebiąt, a ostatnie urodziła trzy miesiące przez śmiercią. Na szczęście, mimo utraty matki, ogierka udało się wykarmić, odchować i wyrósł z niego piękny młodzieniec, którego być może wkrótce zobaczymy ścigającego się na torze. Jego ojcem jest legenda wyścigów Obereg, zatem posiada wszelkie predyspozycje, by odnieść sukces na każdym polu.
Hodowlana historia Karadjy ma swoje blaski i cienie. Doskonale wypełniła swoją rolę jako matka stadna najwyższej klasy, rodząc zarówno świetnych synów, jak i wspaniałe córki. Jest jedno ale. Jej już nie ma, a żeński materiał genetyczny jaki po niej pozostał, nie jest moim zdaniem należycie zabezpieczony. Zwłaszcza jedna decyzja o sprzedaży jej przepięknej córki Kiany, dosłownie rozyrwa mi serce i jest dla mnie totalnie niezrozumiała.
Ale od początku. Karadja trafiła do hodowli jako trzylatka, pokryto ją Genchem i rok później, w 2012 roku dała olśniewającą klaczkę, której nadano imię Kelyata. Pierworodna charakteryzowała się prawidłową budową, wspaniałym typem rasowym (zachwyt wzbudzała m.in. jej głowa, której kształt i profil Gench bardzo mocno przekazywał potomstwu) i przepiękną, jasno-jelenią maścią. Została doceniona na Czempionacie Rosji, gdzie wygrała kategorię klaczy młodszych. Podobnie na Czempionacie Świata, skąd również wróciła z tytułem czempionki. Rok wcześniej, została sprzedana do stadniny Shakh Teke, a sukcesy pokazowe odniosła już w nowych barwach. Tam dała niestety tylko jedną córkę, maści perlino Kelebek Shakh (po Bartang), po czym... Nastąpiła kolejna transakcja kupna-sprzedaży i klacz wyruszyła w podróż do Chin, gdzie słuch po niej zaginął. Jak po większości eksportowanych tam koni niestety... Pozostała po niej jedyna córka na szczęście jest aktywna w hodowli i ma za sobą trzy szczęśliwe porody, choć moim zdaniem sporo brakuje jej do matki.
Kolejnym źrebięciem uzyskanym od Karadjy jest zjawiskowa Kartina, urodzona w 2015 roku podwójna Czempionka Rosji - w kategorii juniorskiej i seniorskiej. W tym przypadku Aleksandr Klimuk zdecydował się o włączeniu córki Yazaidyma w swój program hodowlany, ale jej kariera ma jak na razie słodko-gorzki smak. Pierwszą klaczkę od niej, karą, typową, ze smoczym okiem Katibę, hodowca sprzedał do Dońskiego Konnego Zawoda, który prężnie zaczyna rozwijać swój oddział rasy achał-tekińskiej. Druga córka padła w wieku niespełna 1,5 roku. Wielką nadzieją na zachowanie krwi Karadjy w macierzystym stadzie jest urodzona w 2025 roku trzecia córka Kartiny - Alkeik po debiutującym w hodowli Adagirze.
Rok po Kartinie, w 2018 roku, na świecie pojawiła się - w mojej opinii - najlepsza i najpiękniejsza z córek Karadjy. Mowa o Kianie, w przypadku której powtórzono premierowe skojarzenie z Genchem. Klacz z gatunku tych dosłownie zapierających dech w piersiach, szlachetna, żeńska, jedna na milion... Byłam pewna, że taka postać będzie miała dożywotnie miejsce w Stawropolskim Konnym Zawodzie. Po urodzenia pięknego ogierka, została zaźrebiona Melebaidakiem i dała śliczną klaczkę, która bardzo szybko została jednak sprzedana. Zdarza się, pomyślałam. Może od takiej klaczy oczekuje się potomstwa na poziomie o jakim mi się śniło, a wszystkich koni hodowca nie zatrzyma u siebie przecież. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że sama Kiana również zmieniła właściciela... Po zaledwie dwóch źrebakach, bez żadnej następczyni... Stało się to już kilka lat temu, a ja do tej pory nie mogę pojąć sensu tych działań. Do nowego domu klacz pojechała źrebna, zatem nabywca oprócz klasowej matki samej w sobie, otrzymał również, jak się okazało, jej córkę - piękną klaczkę po Melebaidaku...
Na Kianie skończyła się historia córek Karadjy i nastąpiła era synów. W 2017 roku pokryta eksportowanym do Chin Orazserdarem, dała karego ogierka, nazwanego Kairat. W jego przypadku mamy do czynienia z dowodem na to, że genetyka to prawdziwa loteria. Skojarzenie ze sobą dwóch wybitnie szlachetnych i typowych osobników powinno zaowocować podobnym potomkiem. Jednak Kairat mimo swego uroku, okazał się koniem, który niewiele wziął od swoich rodziców. Ale nie każdy musi być przecież czempionem. Rok później, w rezultacie kojarzenia z wymagającym w hodowli Khanbeglerem, urodził się obiecujący Aktepe - bardzo harmonijny, lekki i urodziwy ogierek. Został jednak przeznaczony do sprzedaży i bardzo szybko - co mnie w ogóle nie dziwi - znalazł nabywczynię, która jest w nim totalnie zakochana. W 2019 roku Aleksandr Klimuk wybrał na partnera dla jednej ze swoich pereł, doskonałego Saivana. Efektem tego połączenia stał się interesujący Karaserdar - nieco mocniejszy w typie, ale z dużą dozą elegancji i piękną głową ze "smoczymi oczami". On również zmienił właściciela i opuścił stadninę stawropolską. Na kolejne źrebię Karadjy, przyszło poczekać dwa lata. Efekt tego oczekiwania był jednak porażający i można z całą pewnością stwierdzić, że w 2021 roku na świecie pojawił najlepszy syn swej matki. Złocisto-jeleniego ogierka nazwano Yulduzkhan i łączy on w sobie wszystko, o czym tylko może marzyć hodowca. Mimo braku specjalnie wyścigowego rodowodu (ogier pochodzi po nieżyjącym już Yulduzbeku, synu Murgaba), Yulduzkhan został wysłany w trening do Piatigorska i spędził tam jeden sezon jako dwulatek i raz wystartował jako trzylatek. Nie zawojował bieżni, ale ukończył tę próbę z niezłym bilansem 1xII, 2xIII, 1xIV. Jego uroda została doceniona również na Czempionacie Rosji, gdzie triumfował wśród dwuletnich ogierków, a w kategorii seniorskiej wywalczył tytuł Wiceczempiona. Z toru trafił do stajni hodowlanej i zajął boks czołowego u swego hodowcy. Na źrebięta jeszcze musimy poczekać, ale patrząc na potencjalnego ojca, który charakteryzuje się lekkim, prawidłowym eksterierem, długimi, eleganckimi liniami, a przy tym harmonijną budową, niebywałą szlachetnością i wysublimowanym typem rasowym, to jestem przekonana, że jego dzieci wzniosą rasę na kolejny level. I tak, dochodzimy do początku wątku o hodowlanej aktywności Karadjy i kilku słów o jej ostatnim potomku. Trzymam kciuki za Kanuna (bo tak został nazwany jej syn), aby mimo zmiany właściciela, rozkwitł w pełnej krasie i żeby pamięć o jego matce jeszcze długo była żywa.
Mam szczerą nadzieję, że zwłaszcza córki Karadjy, te dwie ostatnie krople z jej źródła, nadal będą niosły jej cenne cechy i genetyczną wartość, a każda decyzja związana z ich przyszłością, będzie doskonale przeanalizowana z myślą, że priorytetem jest zachowanie dziedzictwa tej wspaniałej klaczy.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz