niedziela, 3 lutego 2019

Linia męska og. Mele Kush

Mele Kush. "Złoty ptak". Dosłownie i w przenośni.

Mele Kush
fot. z archiwum Muzeum Hodowli Koni przy Akademii Rolniczej im. K. Timiriazeva w Moskwie

Linia tego przecudnej urody ogiera jest najstarszą, funkcjonującą linią męską w hodowli koni achał-tekińskich. Została wyodrębniona z linii Boinou w toku badań nad III tomem Księgi Stadnej, które trwały w latach 1938-1941 i zakończyły się utworzeniem pierwszego z prawdziwego zdarzenia, wydanego drukiem egzemplarza. Wystarczyło zatem, zaledwie około 15 lat od scharakteryzowania pierwszych rodów męskich, by narodziła się nowa dynastia i została wprowadzona do rasy nowa jakość. Jakość, która istnieje po dziś dzień.

Imię Mele Kusha jest nieprzypadkowe. Ogier wyróżniał się maścią o delikatnej sierści mieniącej się żywym złotem oraz powalającym, wyrafinowanym typem, który niewątpliwie odziedziczył po swym słynnym ojcu. Mele Kush przyszedł na świat w 1909 roku, jako ostatni syn legendarnego Boinou, urodzony już po śmierci ojca, który padł jesienią 1908 roku. Matką była klacz Oraz Niyaz Karadashli, która wsławiła się również tym, że dała matkę innego słynnego ogiera, założyciela własnej linii og. Toporbai.

Mele Kush ur. 1909 (2a Boinou - Oraz Niyaz Karadashli)
fot. z archiwum A. Klimuka

Co do hodowcy Mele Kusha, zdania są podzielone i istnieją dwie wersje - jedna, że urodził się u Tanry Kuli Katy, który wyhodował także Boinou, a druga, widniejąca w zapiskach Zakaspijskiego Stada Ogierów, podaje nazwisko Nazar Mamedova. Ogier robił wrażenie na wszystkich. Jego głowa była szczytem doskonałości i piękna, mówiono że w jego sylwetce nie ma najmniejszego przypadkowego elementu, wszystko zgrywa się w elegancką całość. Nasz bohater, podobnie jak jego ojciec, był ulubieńcem Turkmenów i kopią równie wielbionego Boinou, za wyjątkiem "miękkiego" grzbietu odziedziczonego po matce i większej niż u ojca głębokości w klatce piersiowej. Charakterystyczna góra Mele Kusha znana była wszystkim i na Turkmenach ta wada nie robiła żadnego wrażenia. Zwykli nawet mówić Rosjanom, którzy dziwili się jak można dosiadać konia z takimi plecami: "nie wiemy jak u was, ale u nas jeszcze nie zdarzyło, żeby jakiś jeździec spadł z powodu grzbietu" oraz że "na takim grzbiecie świetnie trzyma się siodło".

Mele Kush w 1923 roku na pokazie w Moskwie
fot. z archiwum A. Klimuka

Jak na konia turkmeńskiego przystało, Mele Kush intensywnie brał udział w gonitwach i jego kariera była pełna sukcesów. Turkmeni darzyli go takim uwielbieniem, że gdy pojawiał się na miejscowych wyścigach, nawet nie musiał brać w nich udziału, a już dostawał nagrody honorowe. Zapewne, świetnie radziłby sobie na torze tak czy owak, ale okazało się, że podawano mu doping w postaci preparatu opium i najprawdopodobniej miało to wpływ na jego płodność - dość późno doczekał się pierwszego potomstwa. 

Biegał do wieku 5 lat i w 1914 roku został zakupiony, podobnie jak Boinou, do Zakaspijskiego Stada Ogierów za kwotę 700 rubli. Był bardzo popularnym reproduktorem i hodowców nie odstraszała nawet bardzo wysoka w tamtych czasach cena stanówki - 10 rubli. W kryciu podobno był bardzo kapryśny - nie chciał kryć wszystkich klaczy, a szczególnie upodobał sobie klacze ciemnych maści i raczej młodsze niż stare. Spośród jego synów należy wspomnieć o czterech, którzy wyróżnili się najbardziej, byli to: Bairam Kosse, Mele Ker, Suncheli i Tuili.

Bairam Kosse ur. 1923 (175 Mele Kush - Kaib Karadashli)
fot. K. Gorelov

Złoto-gniady Bairam Kosse, znany również pod imieniem Mele Kush II, urodził się w 1923 roku, od kl. Kaib Karadashli, która dała również świetną Inglis Kurro - matkę słynnego Dor Bairama. Ogier ten pokazał się głównie jako ojciec dobrych klaczy, chociaż uznano po nim do hodowli także dwóch synów, którzy jednak nie odegrali żadnej znaczącej roli. To po Bairam Kosse są tak cenne matki jak Barokko (od Ere) i Bela (od Bibi Gul). Pierwsza z nich jest prababką Absenta (jego matka Bakkara wywodzi się od niej w prostej linii), a druga - również prababką doskonałego Kaplana, który założył swój ród. Inny syn Mele Kusha, Suncheli urodzony w 1925 roku, od klaczy achał-tekińskiej nieznanego pochodzenia wsławił się głównie ogierem Chumuch, który z kolei zostawił kolejnego założyciela własnej linii - Sapar Khana (jemu będzie poświęcony osobny wpis). Ciemno-jeleniej maści Tuili, który przyszedł na świat w 1930 roku okazał się przede wszystkim ojcem dobrych klaczy. Natomiast największy wpływ na dalsze losy linii miał kary Mele Ker, urodzony w 1925 roku i to on przedłużył ród Mele Kusha.

Teze ur. 1938 (172 Mele Ker - Mele Chekil)
fot. z archiwum VNIIK

Mele Ker dał dwóch uznanych synów, z czego tylko jeden okazał się wartościowym reproduktorem. Mowa o Teze, maści perlino, urodzonym w 1938 roku w kołchozie "Teze Durmysh". Był niedużym (158 cm), ale dzielnym i bardzo urodziwym przedstawicielem rasy. Ścigał się na torach w Aszchabadzie, Taszkencie i Moskwie, wygrywając między innymi taszkenckie Derby, ostatnie starty zaliczając w wieku 8 lat! W swoim czasie M. Belonogov opisywał Teze jako ogiera bardzo podobnego do Mele Kusha i potencjalnego kontynuatora rodu. Nie mylił się...

Teze i Davlat Khodjibaev
fot. A. Shtorkh

W swoim rodowodzie Teze niósł inbred na Mele Kusha, bowiem jego matka, kl. Mele Chekil była jego wnuczką po kądzieli. Charakterystycznie umaszczony ogier jest znany również z występów w cyrku pod słynnym turkmeńskim artystą Davlatem Khodjibaevem. Ogier zostawił po sobie zaledwie kilka sztuk potomstwa, ale nawet w tak skromnej stawce znalazł się jego następca, co było prawdziwym cudem, gdyż już w V i VI tomie Księgi Stadnej, przedstawicieli linii Mele Kusha (a także pochodzącego od niego Sapar Khana) można było liczyć na palcach jednej ręki...

Telekush ur. 1954 (594 Teze - 1314 Panama (Mamali))
fot. z archiwum VNIIK

W 1974 roku w jednym z turkmeńskich kołchozów (kołchoz im. Kirova) odkryto syna Teze, og. Telekush, urodzonego w 1954 roku, będącym więc w już dość zaawansowanym wieku. Był on inbredowany na Mele Kera i co za tym, także na Mele Kusha. Jego matka Panama pochodziła po pozostającym w cieniu synu Mele Kera - og. Morchi. U hodowców pojawiła się wtedy słaba nadzieja na ocalenie wygasającej linii Mele Kusha oraz nadanie jej nowego blasku. Do tego celu potrzeba było jednak użyć ogiera na klaczach stadnych najwyższej jakości. Niestety władze kołchozu kategorycznie odmówiły sprzedaży Telekusha, więc ogiera praktycznie wykradziono i trafił jako reproduktor do oddziału hodowlanego kołchozu "40 lat TSSR". Po dwóch latach dość ograniczonego wykorzystania w tamtejszej hodowli, udało się Telekusha umieścić w stadninie Komsomoł. Tam zostawił syna, który okazał się jego następcą.

Telekush II ur. 1978 (818 Telekush - 1243 Kachakhchi)
fot. z archiwum VNIIK

A tym kolejnym pokoleniem, które uchroniło linię od zapomnienia był Telekush II. Gniady ogier przyszedł na świat w 1978 roku, co miało symboliczny wydźwięk, ponieważ w tym samym roku padł jego ojciec. Syn prezentował znacznie lepszy typ i eksterier, był także wyższy, potężniejszy i o wiele lepiej sprawdził się na torze wyścigowym. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, gdy spojrzymy na żeńską stronę rodowodu tego ogiera. Na partnerkę dla Telekusha seniora wybrano Kachakhchi, jedną z najlepszych klaczy w Komsomole, a myślę, że śmiało można powiedzieć, że i jedną z najlepszych w historii rasy. Kachakhchi była przede wszystkim matką doskonałych reproduktorów, dała tak cenne konie jak: Garagunon, Garazat, Gerden czy Melekush. Telekush II był jednym z ostatnich jej źrebiąt i jedynym pochodzącym z linii Mele Kusha. Połączenie tych dwóch koni okazało się trafne, bo wzięty do hodowli Telekush II, zostawił 55 sztuk zarejestrowanego potomstwa, w tym aż sześciu uznanych synów, co w porównaniu do dotychczasowego, skromnego dorobku ogierów z tej linii, jest bogactwem urodzaju.

Taran ur. 1987 (1014 Telekush II - 1795 Kelkush)
fot. z archiwum O. Roesslera

Najstarszy ze stawki wartościowych synów Telekusha II był Taran, ogier maści gniadej, urodzony w 1987 roku, w stadninie Komsomoł, od klaczy Kelkush (po Angar). Za sprawą matki jest półbratem kryjącego niegdyś w Polsce Pelkhana. Taran dochował się kilkunastu źrebiąt i praktycznie wszystkie, poza jego pierwszą córką i pierwszym synem, którzy urodzili się w Uzbekistanie, przyszły na świat w Niemczech, dokąd został sprzedany w 1999 roku. Większość jego potomstwa to klaczki, nie doczekał się niestety równie klasowego syna, a najbardziej znanym jego potomkiem jest kara Atija (od Alpara), startująca z powodzeniem w rajdach długodystansowych. Sam Taran padł w ubiegłym roku, przeżywając zacne 31 lat.

Tedjen ur. 1990 (1014 Telekush II - 1957 Dush)
fot. z archiwum VNIIK

W roku 1990 przyszedł na świat ciemno-gniady Tedjen. Urodził się w tej samej stadninie co Taran, od klaczy Dush, która w swoim rodowodzie miała takie imiona jak: Dorsekil, Kambar czy Kaplan. Dość szybko został sprzedany do Kazachstanu i najwięcej źrebiąt zostawił w Ługowskim Konnym Zawodzie, został też użyty w kilku mniejszych hodowlach. Jak na razie niestety, doczekał się tylko dwóch wnuków - jego synowie Tamerlan i Tumar, użyci u prywatnych hodowców, dali po jednym ogierku. Czy okażą się oni godni dziedzictwa swoich przodków? Na razie nie wiadomo...

Tyllanur ur. 1990 (1014 Telekush II - 2108 Aisulu)
fot. z archiwum VNIIK

Z tego samego rocznika, co Tedjen pochodził kolejny z synów Telekusha II, czyli ciemno-gniady Tyllanur, który został swego czasu ogłoszony przez Alexandra Klimuka, najbardziej rokującym przedstawicielem linii Mele Kusha. On również urodził się w Komsomole, a jego matką była kl. Aisulu, córka Kemala, a wnuczka Kaplana oraz Angara. Tyllanur został użyty w hodowli późno - jego pierwsze źrebięta pojawiły się na świecie, gdy ogier miał 8 lat. Wśród nich była klacz Bezegli (od Beini), cenna matka stadna. W sumie ogier dochował się niestety tylko pięciu źrebiąt i padł w 2002 roku, ale w tej maleńkiej grupie pojawił się prawdziwy brylant w postaci olśniewającego ogierka o imieniu Tyllagush II.

Tolkun ur. 1991 (1014 Telekush II - 1912 Galamgash)
fot. z archiwum VNIIK

Swoich następców dochowali się także urodzeni w 1991 roku - Tolkun i Toreli. Pierwszy z nich to rosły (163 cm w kłębie) i urodziwy, ciemno-gniady syn kl. Galamgash (po Gindukush), pochodzący z Turkmenistanu. Zostawił tylko dwa źrebaki - klaczkę i ogierka o imieniu Turkmentai, którego wykorzystano w hodowli w Rosji.

Toreli ur. 1991 (1014 Telekush II - 2058 Sergi)
fot. z archiwum VNIIK

Gniady Toreli natomiast, urodzony w stadninie Komsomoł, syn kl. Sergi (po Sektor), został sprzedany do Uzbekistanu i tam dał kilka źrebiąt, w tym najbardziej obiecującego og. Tadjmakhal. I znów losy tego starego rodu zawisły na cienkiej nitce, kontynuacja linii stała pod znakiem zapytania w obliczu bardzo skromnej liczby męskich przedstawicieli, którzy dopiero mieli dostać szansę, aby się wykazać.

Najlepszy syn Tyllanura, złoto-jeleni Tyllagush urodził się w 2000 roku w Turkmenistanie, od kl. Sergi - córki jednego z niewielu synów znanego Vatanchi, ogiera Vepali i wnuczki wspaniałej matki stadnej Sabyrli. Tyllagush imponował typem rasowym i miał w sobie to charakterystyczne "coś", co sprawiało, że trudno było oderwać od niego wzrok. Zachwyt budziła jego uroda, złota, lśniąca sierść i mocna budowa (165-165-187-20 cm). Chociaż był potężniejszy, to jednak mocno przypominał swojego słynnego przodka Mele Kusha. 

Tyllagush II ur. 2000 (1291 Tyllanur - Sergi (Saikhally))
fot. A. Baboev

Ogier zostawił po sobie skromną ilość potomstwa. Jego pierwsze źrebię i zarazem pierwszy syn, urodził się w 2006 roku, po sprzedaży Tyllagusha do Rosji. Był to ogierek Talisman (od Altyngozel), ale do tej pory nie odegrał on żadnej roli w hodowli. Po Tyllagushu w sumie urodziły się cztery ogierki i cztery klaczki i tego wyniku już nie poprawi, gdyż odszedł na wiecznie zielone pastwiska w 2012 roku. Wszystkie źrebięta z wyjątkiem Talismana, przyszły na świat w nieistniejącej już rosyjskiej stadninie Gurtbil. Na następcę ojca wyrasta piękny Bartang maści perlino (od Bagira), który należy obecnie do stadniny Shakh Teke i tam też dorasta jego potomstwo, wśród nich jest kilka obiecujących ogierków. Pozostali synowie Tyllagusha również poszli w świat, ale nic nie wiadomo o ich ewentualnym potomstwie.

Bartang ur. 2011 (1717 Tyllagush II - 3240 Bagira (Gulpasyl))
fot. z archiwum stadniny Shakh Teke

Rodowód Bartanga urodzonego w 2011 roku, jest oparty na turkmeńskiej krwi. Jego matka, podobnie jak i wspaniały ojciec, także została importowana z Turkmenistanu. Bagira urodziła się stadninie im. Niyazova w Aszchabadzie, czyli słynnej stajni prezydenckiej i pochodziła po rodzicach wyhodowanych w stadninie Komsomoł, była wnuczką cennych reproduktorów - Kervena i Polotli. Sam Bartang jest ogierem niedużym, nie odziedziczył niestety po ojcu wzrostu, ale nadrabia te braki urodą i typem, które to cechy mocno przekazuje potomstwu. Doczekał się póki co siedmiu źrebiąt, w tym czterech synów. Najstarszy, niespełna czteroletni jeleni Ganimed Shakh wydaje się być godnym następcą ojca i prawdopodobnie w tym roku urodzą się po nim pierwsze źrebaki, a w kolejce czekają jego również bardzo interesujący półbracia.

Turkmentai ur. 2000 (1289 Tolkun - Kulche)
fot. z archiwum stadniny Gurtbil

Wracając do potomków wspomnianych wcześniej Tolkuna i Toreli - ogierów Turkmentai i Tadjmakhal, to pierwszy z nich, tak jak Tyllagush był reproduktorem głównie w stadninie Gurtbil, gdzie zostawił 11 z 13 swoich źrebiąt. Sporo łączyło go ze stajennym kolegą, bowiem Turkmentai również zachwycał urodą, wyróżniał się wzrostem (167 cm w kłębie), został importowany z Turkmenistanu i miał podobnie skonstruowany rodowód. Obaj z Tyllagushem byli wnukami Telekusha II ze strony ojca oraz wnukami Vatanchi ze strony matki, pochodzili od klaczy urodzonych w stajni prezydenckiej. Turkmentai dawał głównie klacze, ma tylko czterech synów, z których zaledwie jeden został użyty w hodowli i może pochwalić się jedną córką.

Tadjmakhal ur. 2001 (1713 Toreli - 3752 Mushtari)
fot. A. Baboev

Z kolei syn Toreli, jeleni Tadjmakhal zostawił ośmiu synów, ale o ich karierach hodowlanych nic mi nie wiadomo. Ogier prezentuje mocną sylwetkę przy wysokim wzroście (165 cm), dobrym typie rasowym i złotym umaszczeniu. Urodził się w 2001 roku w Uzbekistanie, od kl. Mushtari, córki świetnego skoczka Arslana (po Abdulrakhman) i stamtąd cztery lata później trafił do Kazachstanu, gdzie w znanej stadninie Dacor rozpoczął obowiązki reproduktora. Jednak raczej nie spełnił oczekiwań nowych właścicieli, gdyż nie zostało po nim w stadninie ani jedno źrebię.

W ten sposób ciężar legendarnego dziedzictwa Mele Kusha spoczął na grzbiecie opisanego wyżej Bartanga. To on i jego synowie świecą w tej chwili największym blaskiem w tej linii męskiej, choć niewykluczone, że w którymś z innych odgałęzień zalśni jeszcze jakaś gwiazda. Póki co, należy się cieszyć, że rodzą się kolejni spadkobiercy tej wspaniałej historii, chociaż niejednokrotnie losy linii wisiały na włosku. Trzymam kciuki, by ta cenna krew krążyła jak najdłużej.

sobota, 12 stycznia 2019

Linie męskie w hodowli koni achał-tekińskich

Kto mnie zna chociaż trochę wie, że najbliższym mojemu sercu tematem jest szeroko pojęta papierologia hodowlana. Godzinami mogę siedzieć w księgach stadnych, rejestrach i opracowaniach, analizując sobie wszystko, co na przestrzeni lat działo się w achał-tekińskich rodowodach.

Postanowiłam, że pierwszy obszerny wpis w 2019 roku, będzie poświęcony liniom męskim, a w dalszej części ich szczegółowej charakterystyce. Hola, hola... To już chyba było?! A i owszem! Nawet rozpoczęłam już opisy konkretnych rodów, ale te informacje wymagają dopełnienia, więc zacznę jeszcze raz, sięgając do początku początków.

Enjoy! :-)

W tradycji hodowlanej mojej najukochańszej rasy, większą uwagę zawsze przywiązywano do męskiej strony pochodzenia koni, klacze często nie posiadały nawet imion. Idąc tym tropem, pierwsze próby usystematyzowania rasy achał-tekińskiej pod względem przynależności do określonej linii, dotyczyły rodów męskich. Dopiero dłuuuugo, dłuuuugo po tym podjęto badania w celu wyodrębnienia rodzin żeńskich - ale to będzie temat na kolejną serię wpisów.

Zanim jednak nastąpiły jakiekolwiek rozważania na ten temat, musiała powstać solidna baza w postaci Księgi Stadnej. Rasa achał-tekińska została odkryta stosunkowo niedawno - od podboju ich ojczyzny przez Rosjan minęło niespełna 140 lat. W 1897 roku, gubernator Obwodu Zakaspijskiego - generał M. Kuropatkin - utworzył w Aszchabadzie, z własnych środków, stado ogierów, do którego od turkmeńskich hodowców skupowane były najlepsze achał-tekińskie reproduktory. Za hodowlę w stadzie odpowiedzialny był G. Mazan, który był świadomy tego, jak ważne jest prowadzenie dokumentacji hodowlanej. Każdy koń w stadzie miał swój certyfikat, odnotowywano każde wyźrebienie, spisywano wszystkie osiągnięcia - na wystawach i w gonitwach. Gdyby nie rewolucja i przedwczesna śmierć tej wybitnej postaci, to właśnie G. Mazan zapewne byłby ojcem pierwszej, prawdziwej księgi stadnej.

Niestety, pierwsza dokumentacja hodowlana w formie odręcznych notatek, nie zachowała się do naszych czasów - przepadła, zaginęła... Jednak niespełna trzydzieści lat od założenia stada ogierów, w 1926 roku grupa rosyjskich badaczy, w skład której wchodzili: G. Neelov, A. Bogushevskiy i K. Gorelov, rozpoczęła nowe prace nad zarejestrowaniem i opisaniem wszystkich żyjących ówcześnie na terenie Turkmenii koni achał-tekińskich. Mimo wielu trudności ta inicjatywa zakończyła się sukcesem, a efekty zakończonej rok później ekspedycji zostały umieszczone w książce Gorelova pt. "Akhal-Tekinskoe Konevodstvo Turkmenskoi SSR" wydanej w 1928 roku. Oprócz spisania pogłowia i stworzenia charakterystyki rasy, jednym z punktów działań autora było wyodrębnienie pierwszych rodów męskich. W obliczu braku pierwotnych dokumentów, swoje rozważania, oprócz własnych badań, oparł na archiwach Zakaspijskiego Stada Ogierów, księgach Aszchabadzkiego Konzawoda, który powstał na miejscu stada Kuropatkina oraz na ustnych relacjach turkmeńskich hodowców.

Efekty dotychczasowych prac i badań nad rasą stały się także podstawą do wydania drukiem pierwszej pełnowartościowej księgi stadnej - tomu nr III (było to zbiorcze opracowanie poświęcone rasom środkowoazjatyckim podzielone na części), która została opracowana przez M. Belonogova i wydana w 1941 roku w Taszkiencie, a zawierająca spis wyjściowego do dalszej hodowli w czystości rasy pogłowia, w postaci 287 ogierów i 468 klaczy.

Boinou w Zakaspijskim Stadzie Ogierów
fot. z archiwum A. Klimuka

W toku swoich badań, Gorelov ustanowił 5 pierwszych linii męskich. Ogiery-założyciele to: Boinou, Sultan Guli, Niderbai, Chopar Kel oraz Gecheli. W późniejszym okresie, w latach 1933-1936, dane te badano szerzej, uzupełniano i potwierdzano ich autentyczność. Jedyna rozbieżność z Gorelovem miała miejsce w przypadku ogiera Baba Akhun. Według Gorelova, był on synem og. Voron, prawnuka Niderbaia. Natomiast zdaniem starych turkmeńskich hodowców, pochodzenie Baba Akhuna prowadziło do Boinou, poprzez jego syna, og. Kurban Niyaz. Na podstawie analizy charakterystycznych cech budowy potomstwa oraz archiwalnych materiałów Zakaspijskiego Stada Ogierów, rację przyznano Turkmenom.

Abbas Shakh, syn Boinou - ogier czołowy w Zakaspijskim Stadzie Ogierów
fot. z archiwum A. Klimuka

Ponadto, w późniejszych publikacjach, wyodrębniona przez Gorelova linia Niderbaia, została zastąpiona linią wspomnianego Vorona, ponieważ założyciel nie dochował się żadnego innego potomka, a co więcej kwestionowano pokrewieństwo tych dwóch ogierów - takich danych nie doszukano się ani w żadnych archiwach, ani też nie potwierdził tego żaden z turkmeńskich hodowców.

Linia Boinou. Złoto-jeleniej maści Boinou przyszedł na świat w 1885 roku, jako syn ogiera Lelyaning Chep i klaczy achał-tekińskiej nieznanego pochodzenia, u turkmeńskiego hodowcy Tanry Kuli Katy. Był to niewysoki (153 cm), ale ekstremalnie typowy i szlachetny ogier, o sylwetce zamkniętej w długich liniach, suchej, przepięknej głowie oraz niezwykłej dzielności - nie miał sobie równych w gonitwach, nie przegrał nigdy żadnego wyścigu. W 1900 roku Boinou został zakupiony do Zakaspijskiego Stada Ogierów i okazał się najlepszym ówczesnym koniem achał-tekińskim - hodowcy byli nim zachwyceni, określali go jako ideał i szeroko używali na swoich klaczach. Ogier przeżył 23 lata i gdy był już tak słaby, że nie mógł ustać na nogach, chciano oszczędzić mu cierpienia i go zgładzić, ale jego opiekun wybłagał by Boinou nie zabijać i oddać mu ogiera. Przez kilka miesięcy zajmował się nim najlepiej jak potrafił - Boinou padł 7 listopada 1908 roku.

Boinou
fot. z archiwum VNIIK

Bardzo szybko krew Boinou zdominowała jego czasy, a ten efekt utrzymał się po dziś dzień, gdyż obecnie próżno szukać jakiegokolwiek konia achał-tekińskiego, który by nie posiadał w rodowodzie jego imienia. Od samego Boinou wywodzi się 13 z 19 istniejących obecnie linii (Mele Kush (KLIK!), Sere, Kir Sakar, Kaplan, Arab, Toporbai (KLIK!), Karlavach, El (KLIK!), Sovkhoz II, Everdy Teleke, Skak, Peren, Posman (KLIK!), a od jego pradziadka og. Kutli Sakar - 3 kolejne (Fakirpelvan, Gelishikli, Gundogar).

Linia Sultan Guli. Ogier ten był po mieczu spokrewniony z Boinou - pochodził po ogierze Geok Pishik, synu "króla założyciela" Kutli Sakara i to on dał początek wspomnianym powyżej liniom dwóch półbraci - Fakirpelvana i Gelishikli oraz syna tego ostatniego - Gundogara. Sam Sultan Guli zasłużył się dla hodowli dwoma bardzo dobrymi synami. Jeden z nich to siwy Kaib Bai, a drugi - izabelowaty Kuvanch Bai. Pierwszy z nich był dziadkiem doskonałego Sluchaia, posiadającego niegdyś własną linię męską, która ustąpiła później miejsca rodom jego dwóch doskonałych wnuków.

Linia Niderbai. Gorelov niewiele napisał na temat tej linii. W swoich rozważaniach wspomniał przede wszystkim o rzekomym prawnuku Niderbaia - karym Voronie, który miał duży wpływ na dalszy obraz rasy. Dane te jednak uległy korekcie - w późniejszym okresie zakwestionowano pochodzenie Vorona od Niderbaia i już przy wydaniu III tomu Księgi Stadnej, uznano linię Niderbaia za wygasłą i zastąpiono ją nowym rodem Vorona.

Voron
fot. z archiwum A. Klimuka

Voron zarejestrowany w Księdze pod numerem 3a, urodził się w 1898 roku i jak wskazuje jego imię, był maści karej. Miejscowi ludzie nazwali go Bakharden Kara, co można tłumaczyć jako połączenie nazwy rejonu z którego pochodził i jego ciemnego umaszczenia w języku turkmeńskim. Voron trafił do boksu ogiera czołowego w stadzie ogierów i dał stawkę udanego potomstwa, charakteryzującego się wzrostem, głębokością i dobrym kośćcem. Najlepszym synem Vorona był kasztanowaty Movlyan Bai, który z kolei zasłużył się głównie ogierem Kara Kunon I, karej maści, urodzonym w 1917 roku. Kara Kunon pochodził od matki anglo-tekińskiej i przez to został zapisany w III tomie Księgi z numerem 020, co oznaczało znaczny dolew krwi folbluta.

Linia Chopar Kel. W dzisiejszych czasach, ta stara linia ma odzwierciedlenie tylko w linii Dor Bairama i niestety jest coraz rzadziej reprezentowana. Ród Chopar Kela przetrwał jako samodzielna linia do 1955 roku, gdy nowa jakość potomków Dor Bairama pozwoliła na utworzenie jego własnej linii. Sam Chopar Kel zaznaczył się w hodowli tylko jednym reproduktorem, siwym og. Kurt Bai, który zostawił po sobie dwóch kryjących synów: Djangli Kara i Kurt Bai (maści karej), a następnie został sprzedany do Persji. Z odgałęzienia tego pierwszego, wyodrębniono w 1966 roku nieistniejącą obecnie linię og. Dordja Depel (po Oraz Polot), a od karego Kurt Baia, w tym samym roku - także wygasłą już linię og. Durno oraz wspomnianą wyżej i najbardziej cenioną linię og. Dor Bairam.

Gecheli
fot. z archiwum A. Klimuka

Linia Gecheli. Kasztanowaty, pięknie malowany ogier urodził się w 1904 roku, jako syn og. Ovez Murad Dalya i klaczy achał-tekińskiej, której imienia nie znano. Zachwycał urodą i harmonijną sylwetką. Jego linia wygasła w 1973 roku i nie wyodrębniono z niej żadnego nowego rodu. W hodowli swój niewielki ślad zostawili zaledwie dwaj synowie Gecheli - Ata Mulla (Ata Mulli) oraz bardzo podobny do ojca Gecheli II, który dał dość szeroko użytego w Turkmenistanie og. Yulduz (Dort Yulduz).

Oprócz tych pięciu pierwszych linii, które dały swój początek kolejnym, mieliśmy też do czynienia z innymi - pochodzącymi spoza tej wąskiej grupy genów. Mowa o liniach ustanowionych na początku lat 50. - linii og. Ak Belek (KLIK!) (prawnuk ogiera pełnej krwi angielskiej Fortingbrass xx), linii og. Ak Kush (po Bai Murad, nieistniejąca dzisiaj i wygasła stosunkowo szybko), linii og. Toichi (wygasła i istniejąca chyba najkrócej ze wszystkich) oraz linii og. Ak Sakal

W kolejnych wpisach zajmę się charakterystyką linii męskich, które przetrwały do naszych czasów.

czwartek, 10 stycznia 2019

Djamila Aida klaczą hodowlaną w Niemczech

Urodzona wiosną 2012 roku Djamila Aida była pierwszą klaczką achał-tekińską w Polsce, której rodzice zostali skojarzeni na terenie naszego kraju. Pan Marcin Podpora na jej rodziców wybrał kasztanowatego Dartgyna Geli (ur. 2008, Dragun - Pendjigush) oraz jelenią Gamaiun Nemo (ur. 2005, Asman - Gilyana) - najbardziej zasłużoną matkę w polskiej hodowli koni achał-tekińskich. 


O spotkaniu z Djamilą (i nie tylko), pisałam niegdyś na blogu (KLIK!). Już jako źrebię prezentowała się znakomicie i zdradzała duży potencjał, który jednak postanowiono dać do wykorzystania komuś innemu. Klacz w młodziutkim wieku została sprzedana do Niemiec i obecnie jest matką stadną w prężnie rozwijającej się hodowli Petera Reimera, spod którego "ręki" pochodzi ubiegłoroczny Czempion Europy i Best in Show, niespełna czteroletni Safar - syn innej "polskiej" klaczy, sprowadzonej do Dziemian z Rosji, karej Savanny Shakh. 



Za dwa miesiące nasza bohaterka będzie obchodzić siódme urodziny - zaskakujące, że czas pędzi tak szybko... Wydaje się, że tak całkiem niedawno trzymała się matczynego ogona, a teraz sama jest już matką. 



W ubiegłym roku dała swoją pierwszą córkę. Mała Djamira, podobnie jak kiedyś sama Djamila, zapowiada się na bardzo obiecującą klacz hodowlaną wyróżniając się egzotyczną urodą, wyrazistym typem i piękną budową. 
Hodowcy młodej gratuluję oraz życzę sukcesów z naszą "Matką Polką" w tym sezonie, jak i w kolejnych!

Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum Sporthorses Stud.

niedziela, 16 grudnia 2018

Otwarty Puchar KSK "Vivat Rossiya" w Ujeżdżeniu 08.12.2018

Były skoki przez przeszkody, przyszedł czas na deptanie kapusty. Licząca trzy konie i dwie amazonki reprezentacja KSK Uspenskiy, w miniony weekend wzięła udział w ujeżdżeniowych zawodach towarzyskich, rozgrywanych w podmoskiewskim klubie sportowym "Vivat Rossiya".

© KSK Uspenskiy


Głównymi bohaterami tej ekipy były trzy ogiery czystej krwi achał-tekińskiej, 10-letni Gaiduvsyz Shakh, 7-letni Rami Shael i jego rówieśnik oraz półbrat - Saadiya Shael.

Izabelowatej maści Gaiduvsyz, przyszedł na świat w stadninie Shakh-Teke, a jego rodowód to kombinacja turkmeńskiej i rosyjskiej myśli hodowlanej.




 Ojcem Gaiduvsyza jest Galaly (Sunkar - Yalkym II), reprezentant linii męskiej og. El. W rodowodzie matki natomiast, znajdujemy bardzo cenną krew - także pod względem zdolności sportowych - słynnego Omara, którego przodkowie to cała plejada wybitnych końskich osobistości, jak: Opal, Fakirpelvan, Khorgos czy Gundogar. Po Galaly pochodzi także pierwszy urodzony w Polsce ogierek achał-tekiński Batu Chan, który w łonie matki - kl. Gasienda Nemo, przybył do naszego kraju z Rosji.


Na opisywanych zawodach, Gaiduvsyz debiutował w programie Intermediate II, a dosiadała go Alexandra Danelyan. Para ukończyła rywalizację z wynikiem 62,745%.

Z tą samą amazonką i na tym samym poziomie, zaprezentował się także Rami Shael. Ten kary, potężnie zbudowany i rosły (167 cm) ogier ukończył zawody z rezultatem 62,749%.


Rami urodził się w stadninie Shael i posiada fenomenalny rodowód - jest synem wspaniałego reproduktora Saivana oraz zasłużonej matki stadnej Rursi Shael, córki Melesura i wnuczki Polota.




Ostatnim uczestnikiem rywalizacji był kary Saadiya Shael, który pomimo tego, że pochodzi z tego samego rocznika o Rami, na razie pozostaje na wcześniejszym etapie treningu ujeżdżeniowego i jego amazonka Irina Onuchina, zaprezentowała go w programie wstępnym A, uzyskując 68,333%.


Saadiya pochodzi także po tym samym co Rami ojcu - karym Saivanie, ale prezentuje nieco odmienny od swego półbrata typ rasowy. Jest lżejszy, w charakterystycznych długich liniach, o szlachetnej głowie osadzonej na długiej szyi.



Matką tego obiecującego konia jest jedna z najlepszych klaczy w stadninie Shael, gdzie Saadiya przyszedł na świat - kl. Djennet Shael, córka Gazyra Shael i wnuczka słynnego Omara. 

 

Patrząc jaki potencjał ma w sobie ten piękny koń, można być raczej spokojnym o rozwój jego kariery tak sportowej, jak i hodowlanej. 

Jest mi także niezmiernie miło mogąc obserwować konie achał-tekińskie w profesjonalnym treningu które powolutku przecierają szlaki, pokazując, że mogą to być fajne i wartościowe konie do sportu.

środa, 5 grudnia 2018

Zimowy Puchar Moskiewskiej Federacji Jeździeckiej 30.11. - 02.12.2018

Małymi krokami, ale cały czas do przodu, przecierając szlaki w klasycznym sporcie. Wspomniane w ostatnim wpisie konie z KSK Uspenskiy, zakończyły rywalizację w weekendowym turnieju z różnym efektem, ale dając również swym właścicielom i fanom, powody do radości.

© KSK Uspenskiy


Wszystkich czterech koni dosiadał ich stały jeździec - Pavel Chikir, który startował na nich w konkursach od 100 cm do 130 cm. 

og. Siyavush Shael 2013 (Saivan - Djennet Shael), hod. Shael Studfarm:
100 cm - miejsce 6 (na 9 startujących)
110 cm - miejsce 8 (na 9 startujących)




******************************************************************************************************** 

wał. Resim 2012 (Gazanch - Romantika), hod. Stavropol Studfarm:
120 cm - miejsce 8 (na 11 startujących) 
125 cm - miejsce 12 (na 20 startujących)
130 cm - miejsce 2 (na 10 startujących)




******************************************************************************************************** 

wał. Sapar Kan 2012 (Pamel Kan - Sabyrli), hod. Argamak Studfarm:
115 cm - miejsce 13 (na 18 startujących) 
120 cm - miejsce 5 (na 14 startujących)




******************************************************************************************************** 

og. Aman Klych 2009 (Melebaidak - Partlama), hod. Stavropol Studfarm:
120 cm - miejsce 5 (na 11 startujących)
125 cm - miejsce 13 (na 20 startujących)
130 cm - miejsce 9 (na 10 startujących)