sobota, 9 lutego 2019

PhotoTeke(a), czyli zdjęcie dnia!

ogierek Aktepe ur. 2018 (Khanbegler - Karadja), hod. SKZ
fot. A. Baboev

Nowe pokolenie, świeża krew. Jedno z niewielu źrebiąt po stawropolskim Khanbeglerze, a w tej chwili jego jedyny syn mający szansę w przyszłości zastąpić go w hodowli. Rośnij zdrowo!

środa, 6 lutego 2019

Amadei Geli dostępny dla hodowców z całego świata!

Jesienią ubiegłego roku hodowla achał-tekińska odniosła niemały sukces. Wychowanek rosyjskiej stadniny Geli, czteroletni ogier Amadei Geli uzyskał niemiecką licencję ZSAA (Związek Hodowlany Koni Sportowych o pochodzeniu arabskim), a co więcej wygrał cały korung. 

Amadei na torze wyścigowym w Piatigorsku
fot. A. Baboev

Amadei Geli urodził się wiosną 2014 roku, a jego rodowód aż kipi od imion słynnych i utytułowanych przodków. Jego ojcem jest padły niedawno, wybitny ogier Dagat Geli (Gaigysyz - Dargi po Gigant) - Młodzieżowy Wiceczempion Świata 2009, Czempion Świata 2010 oraz zdobywca trzeciej lokaty na Czempionacie Świata w 2014 roku, a matką sprawdzona na torze i w ringu pokazowym eteryczna Ainisa Geli (Tokhtamysh - Ogra po Orlan).


Amadei na krosie w Marbach
fot. C. Ser

Jest to rosły (166 cm w kłębie), perspektywiczny ogier, w sportowym typie, z dobrą głową, elastycznym ruchem i możliwościami skokowymi. To wszystko sprawiło, że w 2017 roku został sprzedany do Niemiec i pozostaje własnością Herberta Blatta, a jeździ go Julia Schmidt, zawodniczka WWKW. Swoje zalety Amadei potwierdził na korungu w Marbach, który odbył się w połowie września 2018 roku. 

Amadei Geli
fot. z archiwum właścicieli

Ogier uzyskał następujące noty: stęp - 7,5 pkt, kłus - 8,0 pkt, galop - 8,0 pkt, jezdność - 8,0 pkt skoki w korytarzu - 8,5 pkt, skoki pod jeźdźcem - 8,0 pkt, kondycja - 9,0 pkt, wytrzymałość - 8,5 pkt, budowa - 9,0 pkt, charakter - 9,0 pkt, temperament - 9,0 pkt, współpraca z jeźdźcem - 8,5 pkt. Cały test trwał trzy dni i przez ten czas Amadei był sprawdzany w ujeżdżeniu, skokach powyżej 100 cm, na dwukilometrowym crossie, w rajdzie na dystansie 40 km oraz testowany przez obcych jeźdźców na czworoboku i parkurze.

Amadei Geli
fot. z archiwum właścicieli

Od niedawna dostępne jest mrożone nasienie tego obiecującego ogiera i jest ono wysyłane do Europy, Stanów Zjednoczonych i Australii. Pierwsze przesyłki z potencjalnymi małymi Amadejami poszły już w świat. Kibicuję mocno jego przyszłym potomkom, jak i jemu samemu, bo ma wszelkie predyspozycje, by zrobić karierę!

Amadei na treningu w ośrodku Julii Schmidt

Pierwszy raz na krosie

Amadei w Marbach

poniedziałek, 4 lutego 2019

Linia męska og. Ak Belek

Ród męski og. Ak Belek jest drugą najstarszą po Mele Kushu linią, która istnieje po dziś dzień. Pierwszy raz o tym reproduktorze wspomina M. Belonogov we wstępie do tomu III Księgi Stadnej, a w tomie IV ogier ten zostaje już opisany jako założyciel własnego rodu. Rodu, który jako jeden z nielicznych nie wywodzi się od Boinou lub jego pradziadka Kutli Sakara, a prezentuje odrębną grupę genów. Byłoby to zbawienne dla tak ograniczonej populacji jak rasa achał-tekińska, gdyby nie fakt, że Ak Belek jest prawnukiem ogiera pełnej krwi angielskiej i to właśnie stało się przyczyną ogromnej niechęci części specjalistów i hodowców do tej linii, którzy starali się w pewnym momencie zepchnąć ją ze sceny hodowlanej, wytrzebić wręcz...

Ak Belek 1931 (Ata Khodjanok - Khodja po Posman)
fot. z archiwum A. Klimuka

Ale od początku. Ak Belek urodził się w 1931 roku w turkmeńskim kołchozie "Teze Daikhan" i został wpisany do III tomu Księgi Stadnej pod numerem 9. Był to koń drobnej budowy (155-160-158-18 cm), ale bardzo urodziwy i typowy, z ogromnym temperamentem. Maść miał siwą, co nie było niczym nadzwyczajnym, ale wyróżniał się wzorem sabino, czyli w minimalnym stopniu był... srokaty! Jego imię tłumaczone z języka turkmeńskiego oznacza "biały pas", co ma bezpośrednie odniesienie do charakterystycznej barwy sierści. Z wiekiem mocno wyjaśniał, stał się praktycznie mleczno-biały.

Za późniejszą złą sławę Ak Beleka odpowiada Fortingbrass, wspomniany ogier pełnej krwi angielskiej, który to dał ogiera Ata Khodjanok, a ten syna o tym samym imieniu - ojca naszego bohatera. Wpływu folbluta jednak w ogóle w nim widać nie było, mocne achał-tekińskie geny wyparły obce cechy. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie i od razu widać, że Ak Belek był esencją konia achał-tekińskiego i w ten właśnie sposób go określano. Matką ogiera była kl. Khodja, córka słynnego Posmana, który założył jedną z najbardziej wartościowych linii męskich i to jemu Ak Belek zawdzięcza siwą maść. Charakteryzoał się też dużą dzielnością, biegał na torze w Aszchabadzie, ustanawiając swego czasu kilka rekordów: na 1800 m - 2:15, na 2400 m - 2:59 i na 2600 m - 3:19.

Ak Belek w starszym wieku
fot. z archiwum VNIIK

Linia ta była nieliczna od zawsze, pozostawała w cieniu innych, obecnie również nie cieszy się wielkim zainteresowaniem, ale w oczach części hodowców jest wartościowa i należy ją chronić. Współcześni przedstawiciele tego rodu bardzo przypominają swojego przodka. Z jednej strony trudno dziwić się tym, którzy mówili i mówią stanowcze "nie" w kierunku używania w hodowli koni z tej linii, zwłaszcza reproduktorów, zasłaniając się ich pochodzeniem bezpośrednio wywodzącym się od obcej rasy. Z drugiej jednak, Ak Belek mający tylko nieco ponad 10% udziału folbluta w swoim rodowodzie, udowodnił, że nie jest bezwartościowym, krzywym, brzydkim mieszańcem.

Ak Belek krył w kilku turkmeńskich kołchozach, między innym również w swoim macierzystym "Teze Daikhan". Zostawił pod sobie przede wszystkim dobrych synów. Kilka jego córek wykorzystano w hodowli, ale nie odegrały one w niej znaczącej roli. Największy wpływ na rozwój i kontynuację rodu miał siwy Birgut urodzony w 1936 roku w kołchozie im. S. Budionnego. Był to ogier podobnie jak Ak Belek raczej drobnej budowy, ale bardzo dzielny na torze wyścigowym, gdzie biegał z sukcesami i poprawił także niektóre rekordy swojego ojca.

Derbi ur. 1944 (Birgut - Pel)
 fot. z archiwum VNIIK

Birgut okazał się cennym reproduktorem - jest znany głównie dzięki trójce potomstwa, ogierom: Derbi oraz Ovlak Sakar i wybitnej córce: kl. Pobeda. Cała trójka była maści siwej i pochodziła od jednej matki - wspaniałej kasztanowatej Pel, która założyła własną, wartościową rodzinę żeńską. Derbi urodził w 1944 roku w kołchozie im. A. Zhdanova, był znacznie wyższy i potężniejszy od ojca, sprawdził się także na torze wyścigowym, jednak w hodowli niczym szczególnym się nie wsławił, mimo pokładanych w nich nadziei.

Ovlak Sakar ur. 1942 (Birgut - Pel)
fot. z archiwum A. Makhmetovey

Znacznie lepiej poradził sobie jego starszy o dwa lata brat Ovlak Sakar, wyhodowany w kołchozie "12 lat RKKA". Był nieco niższy od Derbiego, ale może pochwalić się całkiem niezłą karierą wyścigową. Krył w turkmeńskich kołchozach, a swój ostatni sezon hodowlany spędził w Kazachstanie, w Ługowskim Konnym Zawodzie, gdzie zostawił ogiera o imieniu Orlik ur. w 1958 roku. Ten piękny, bardzo typowy, gniady ogier dał rasie klacz Okis, matkę założyciela własnej linii męskiej, og. Sovkhoz II. Warto wspomnieć również o córkach Ovlak Sakara, które okazały się cennymi matkami stadnymi, między innymi: Aina, Bilbil, Karasekil (babka świetnego reproduktora Khalifa), Opushka czy Yaila (matka kl. Yarum, która założyła cenne gniazdo w stadninie stawropolskiej, z którego pochodzą takie znane konie jak Yakhti, Yalma i Yanichar).

Pobeda ur. 1947 (Birgut - Pel)
 fot. z archiwum VNIIK

Siwa siostra Ovlak Sakara, kl. Pobeda ur. w 1947 roku w kołchozie "40 lat TSSR" zaznaczyła się w historii rasy złotymi literami. Ta sprawdzona na torze wyścigowym klacz dała w swej karierze hodowlanej 13 źrebiąt, wśród których spotykamy prawdziwe gwiazdy. Całe życie spędziła w miejscu swego urodzenia rodząc tak wspaniałe konie jak: założyciel wybitnej linii męskiej Peren czy uznane reproduktory Birgut i Derbi II. Sprawdziła się też jako matka bardzo cennych klaczy: Leili (matka reproduktora Belli i kl. Lebap - matki uznanego Alvana), Melepel (matka reproduktora Yunusa) czy epokowej Paski (matka słynnych ogierów Posman i Ulker, a także świetnych klaczy - Fakmy, Palmy i Peri). Pobeda padła w 1967 roku, przeżywając 20 lat.

Wracając do Ovlak Sakara, to jego jedynym synem, który stał się kontynuatorem rodu był gniady Algyr. Ogier ten przyszedł na świat w 1952 roku w kołchozie Mir. Jego matką była Saiba, córka Sapar Khana. Doczekał się kilkunastu źrebiąt, ale najważniejszym z nich był złoto-jeleniej maści ogierek urodzony w 1967 roku w kołchozie Kommunizm, gdzie Algyr krył najwięcej. Następca otrzymał imię Meleke. Był to szlachetny i dobrze zbudowany, średniego wzrostu ogier (160 cm w kłębie), prezentujący ciekawy rodowód ze strony matki. Pochodziła ona po wyhodowanym w Dżambulskim Konnym Zawodzie og. Salyut z rzadkiej linii Bek Nazar Dora, a oprócz tego w jej rodowodzie spotykały się prądy krwi Toporbaia i Ak Sakala.

Enysh ur. 1947 (Meleke - Aza po Almaz)
 fot. z archiwum VNIIK

Meleke wzięty do hodowli zostawił po sobie wybitnie skromny dorobek - w księgach zarejestrowano tylko dwa konie po nim - córkę i syna, który na szczęście okazał się tak dobry, że zdecydowano, aby dać mu szansę. W 1974 roku, od tierskiej hodowli kl. Aza (po Almaz), urodził się ogierek Enysh. Był lekkiej budowy, niewysoki (157 cm w kłębie), ale wyróżniał się urodą, egzotycznym typem, pięknym złoto-izabelowatym umaszczeniem, ale przede wszystkim bogatą karierą wyścigową. Startował przez cztery sezony, biorąc udział w 29 gonitwach (9xI, 6xII, 7xIII, 1xIV). Pierwsze źrebięta urodziły się po nim w 1980 roku. Jeden sezon Enysh spędził w najsłynniejszej swego czasu turkmeńskiej stadninie Komsomoł, gdzie pozostawił po sobie trzy niezłe matki stadne, klacze: Alchak (matka reproduktora Kuvvatli), Dagdan i Gulyaprak. 

Dwóch jego siwych synów, Melekush i Kelte, postanowiono sprawdzić w hodowli. Oprócz umaszczenia łączyło ich także podobieństwo w konstrukcji rodowodów - obaj pochodzili od córek słynnego Karakira. Takie połączenie linii, czyli cross Ak Belek x Ak Sakal jest wielką rzadkością. Starszy z nich, urodzony w 1980 roku Melekush (od Karasar) dał wprawdzie dwóch obiecujących siwych synów, ale trochę zabrakło im szczęścia... W stadninie Komsomoł, Melekush pokrył kilkanaście klaczy, między innymi kl. Kaimak (po Gerden). 

Maksat ur. 1990 (Melekush - Kaimak po Gerden)
fot. z archiwum L. Winn-Jones

Owocem tego kojarzenia był ogier Maksat ur. w 1990 roku. Jako trzylatek trafił do Wielkiej Brytanii będąc prezentem prezydenta Turkmenistanu Saparmurata Niyazova dla premiera Johna Mayora. W 2002 roku został sprzedany prywatnej osobie, łącząc karierę reproduktora w półkrwi z karierą sportową - brał udział w rajdach długodystansowych. Tatiana Riabova opisując tego ogiera zaznaczyła, że udział Maksata w hodowli koni achał-tekińskich, może być mocno ograniczony ze względu na istotny defekt - posiada wadę budowy dolnej szczęki. W Księdze Stadnej nie ma zarejestrowanego ani jednego jego potomka czystej krwi, a szkoda, bo ogier wydaje się być ciekawy, poza tym liczy sobie już 29 wiosen... 

Merv ur. 1992 (Melekush - Servi po Fosfor)
fot. z archiwum C. Magalow

Inną opcją na przedłużenie linii był drugi syn Melekusha - Merv. Urodził się w 1992 roku w kołchozie Leningrad, od klaczy Servi (po Fosfor). Został sprzedany do Uzbekistanu i tam startował w ujeżdżeniu, następnie w 2003 roku trafił do Niemiec i tam padł, niestety nie zostawiając potomstwa...

W tej sytuacji zwrócono uwagę na innego syna Enysha, ogiera Kelte, który przyszedł na świat w kołchozie Kommunizm, w 1985 roku, jako syn kl. Gul, córki Karakira i wnuczki Gelishikli. Kariera hodowlana tego ogiera była bardzo uboga, sprzedano go do Uzbekistanu, tam intensywnie startował w skokach, a jako reproduktora wykorzystano w ekstremalnie ograniczony sposób - urodziły się po nim zaledwie 4 źrebięta... Ale wśród nich były dwa perspektywiczne ogierki prywatnej hodowli, urodzone w 1996 roku, dwie ostatnie nadzieje na to, żeby linia Ak Beleka nie zakończyła swojego istnienia...

Khon ur. 1996 (Kelte - Meksana po Mekan)
fot. A. Baboev

Wyżej z tej dwójki ceniony był Khon - ogier o wyrazistym typie rasowym, ze wszystkimi najlepszymi cechami swego przodka. Jego matką była wyhodowana w Ługowskim Konnym Zawodzie kl. Meksana, córka Mekana, z matki po Araracie. W 2008 roku Khona kupił Avaz Ismoilov, właściciel prężnie rozwijającej się stadniny "Uz-Begim" i od razu zaczął kryć nim swoje klacze. Do momentu śmierci Khona w 2016 roku, urodziły się po nim 24 źrebięta, pośród których dorastają jego następcy. Avaz Ismoilov zainteresował się również półbratem Khona - karym Khameleonem, od turkmeńskiej kl. Makhi (po Mukhtar) i jemu również dał szansę jako reproduktorowi - jak na razie uzyskano od niego kilka źrebiąt, a w tej grupie są też ciekawe ogierki.

Podobnie jak w przypadku Mele Kusha, losy rodu Ak Beleka niejednokrotnie były zagrożone, jednak za każdym razem znalazł się ktoś, komu to nie było obojętne. Przychówek dwóch braci dorasta i rośnie w siłę, a po świecie już biegają wnuki Khona. Czekam na więcej! :-)

niedziela, 3 lutego 2019

Linia męska og. Mele Kush

Mele Kush. "Złoty ptak". Dosłownie i w przenośni.

Mele Kush
fot. z archiwum Muzeum Hodowli Koni przy Akademii Rolniczej im. K. Timiriazeva w Moskwie

Linia tego przecudnej urody ogiera jest najstarszą, funkcjonującą linią męską w hodowli koni achał-tekińskich. Została wyodrębniona z linii Boinou w toku badań nad III tomem Księgi Stadnej, które trwały w latach 1938-1941 i zakończyły się utworzeniem pierwszego z prawdziwego zdarzenia, wydanego drukiem egzemplarza. Wystarczyło zatem, zaledwie około 15 lat od scharakteryzowania pierwszych rodów męskich, by narodziła się nowa dynastia i została wprowadzona do rasy nowa jakość. Jakość, która istnieje po dziś dzień.

Imię Mele Kusha jest nieprzypadkowe. Ogier wyróżniał się maścią o delikatnej sierści mieniącej się żywym złotem oraz powalającym, wyrafinowanym typem, który niewątpliwie odziedziczył po swym słynnym ojcu. Mele Kush przyszedł na świat w 1909 roku, jako ostatni syn legendarnego Boinou, urodzony już po śmierci ojca, który padł jesienią 1908 roku. Matką była klacz Oraz Niyaz Karadashli, która wsławiła się również tym, że dała matkę innego słynnego ogiera, założyciela własnej linii og. Toporbai.

Mele Kush ur. 1909 (2a Boinou - Oraz Niyaz Karadashli)
fot. z archiwum A. Klimuka

Co do hodowcy Mele Kusha, zdania są podzielone i istnieją dwie wersje - jedna, że urodził się u Tanry Kuli Katy, który wyhodował także Boinou, a druga, widniejąca w zapiskach Zakaspijskiego Stada Ogierów, podaje nazwisko Nazar Mamedova. Ogier robił wrażenie na wszystkich. Jego głowa była szczytem doskonałości i piękna, mówiono że w jego sylwetce nie ma najmniejszego przypadkowego elementu, wszystko zgrywa się w elegancką całość. Nasz bohater, podobnie jak jego ojciec, był ulubieńcem Turkmenów i kopią równie wielbionego Boinou, za wyjątkiem "miękkiego" grzbietu odziedziczonego po matce i większej niż u ojca głębokości w klatce piersiowej. Charakterystyczna góra Mele Kusha znana była wszystkim i na Turkmenach ta wada nie robiła żadnego wrażenia. Zwykli nawet mówić Rosjanom, którzy dziwili się jak można dosiadać konia z takimi plecami: "nie wiemy jak u was, ale u nas jeszcze nie zdarzyło, żeby jakiś jeździec spadł z powodu grzbietu" oraz że "na takim grzbiecie świetnie trzyma się siodło".

Mele Kush w 1923 roku na pokazie w Moskwie
fot. z archiwum A. Klimuka

Jak na konia turkmeńskiego przystało, Mele Kush intensywnie brał udział w gonitwach i jego kariera była pełna sukcesów. Turkmeni darzyli go takim uwielbieniem, że gdy pojawiał się na miejscowych wyścigach, nawet nie musiał brać w nich udziału, a już dostawał nagrody honorowe. Zapewne, świetnie radziłby sobie na torze tak czy owak, ale okazało się, że podawano mu doping w postaci preparatu opium i najprawdopodobniej miało to wpływ na jego płodność - dość późno doczekał się pierwszego potomstwa. 

Biegał do wieku 5 lat i w 1914 roku został zakupiony, podobnie jak Boinou, do Zakaspijskiego Stada Ogierów za kwotę 700 rubli. Był bardzo popularnym reproduktorem i hodowców nie odstraszała nawet bardzo wysoka w tamtych czasach cena stanówki - 10 rubli. W kryciu podobno był bardzo kapryśny - nie chciał kryć wszystkich klaczy, a szczególnie upodobał sobie klacze ciemnych maści i raczej młodsze niż stare. Spośród jego synów należy wspomnieć o czterech, którzy wyróżnili się najbardziej, byli to: Bairam Kosse, Mele Ker, Suncheli i Tuili.

Bairam Kosse ur. 1923 (175 Mele Kush - Kaib Karadashli)
fot. K. Gorelov

Złoto-gniady Bairam Kosse, znany również pod imieniem Mele Kush II, urodził się w 1923 roku, od kl. Kaib Karadashli, która dała również świetną Inglis Kurro - matkę słynnego Dor Bairama. Ogier ten pokazał się głównie jako ojciec dobrych klaczy, chociaż uznano po nim do hodowli także dwóch synów, którzy jednak nie odegrali żadnej znaczącej roli. To po Bairam Kosse są tak cenne matki jak Barokko (od Ere) i Bela (od Bibi Gul). Pierwsza z nich jest prababką Absenta (jego matka Bakkara wywodzi się od niej w prostej linii), a druga - również prababką doskonałego Kaplana, który założył swój ród. Inny syn Mele Kusha, Suncheli urodzony w 1925 roku, od klaczy achał-tekińskiej nieznanego pochodzenia wsławił się głównie ogierem Chumuch, który z kolei zostawił kolejnego założyciela własnej linii - Sapar Khana (jemu będzie poświęcony osobny wpis). Ciemno-jeleniej maści Tuili, który przyszedł na świat w 1930 roku okazał się przede wszystkim ojcem dobrych klaczy. Natomiast największy wpływ na dalsze losy linii miał kary Mele Ker, urodzony w 1925 roku i to on przedłużył ród Mele Kusha.

Teze ur. 1938 (172 Mele Ker - Mele Chekil)
fot. z archiwum VNIIK

Mele Ker dał dwóch uznanych synów, z czego tylko jeden okazał się wartościowym reproduktorem. Mowa o Teze, maści perlino, urodzonym w 1938 roku w kołchozie "Teze Durmysh". Był niedużym (158 cm), ale dzielnym i bardzo urodziwym przedstawicielem rasy. Ścigał się na torach w Aszchabadzie, Taszkencie i Moskwie, wygrywając między innymi taszkenckie Derby, ostatnie starty zaliczając w wieku 8 lat! W swoim czasie M. Belonogov opisywał Teze jako ogiera bardzo podobnego do Mele Kusha i potencjalnego kontynuatora rodu. Nie mylił się...

Teze i Davlat Khodjibaev
fot. A. Shtorkh

W swoim rodowodzie Teze niósł inbred na Mele Kusha, bowiem jego matka, kl. Mele Chekil była jego wnuczką po kądzieli. Charakterystycznie umaszczony ogier jest znany również z występów w cyrku pod słynnym turkmeńskim artystą Davlatem Khodjibaevem. Ogier zostawił po sobie zaledwie kilka sztuk potomstwa, ale nawet w tak skromnej stawce znalazł się jego następca, co było prawdziwym cudem, gdyż już w V i VI tomie Księgi Stadnej, przedstawicieli linii Mele Kusha (a także pochodzącego od niego Sapar Khana) można było liczyć na palcach jednej ręki...

Telekush ur. 1954 (594 Teze - 1314 Panama (Mamali))
fot. z archiwum VNIIK

W 1974 roku w jednym z turkmeńskich kołchozów (kołchoz im. Kirova) odkryto syna Teze, og. Telekush, urodzonego w 1954 roku, będącym więc w już dość zaawansowanym wieku. Był on inbredowany na Mele Kera i co za tym, także na Mele Kusha. Jego matka Panama pochodziła po pozostającym w cieniu synu Mele Kera - og. Morchi. U hodowców pojawiła się wtedy słaba nadzieja na ocalenie wygasającej linii Mele Kusha oraz nadanie jej nowego blasku. Do tego celu potrzeba było jednak użyć ogiera na klaczach stadnych najwyższej jakości. Niestety władze kołchozu kategorycznie odmówiły sprzedaży Telekusha, więc ogiera praktycznie wykradziono i trafił jako reproduktor do oddziału hodowlanego kołchozu "40 lat TSSR". Po dwóch latach dość ograniczonego wykorzystania w tamtejszej hodowli, udało się Telekusha umieścić w stadninie Komsomoł. Tam zostawił syna, który okazał się jego następcą.

Telekush II ur. 1978 (818 Telekush - 1243 Kachakhchi)
fot. z archiwum VNIIK

A tym kolejnym pokoleniem, które uchroniło linię od zapomnienia był Telekush II. Gniady ogier przyszedł na świat w 1978 roku, co miało symboliczny wydźwięk, ponieważ w tym samym roku padł jego ojciec. Syn prezentował znacznie lepszy typ i eksterier, był także wyższy, potężniejszy i o wiele lepiej sprawdził się na torze wyścigowym. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, gdy spojrzymy na żeńską stronę rodowodu tego ogiera. Na partnerkę dla Telekusha seniora wybrano Kachakhchi, jedną z najlepszych klaczy w Komsomole, a myślę, że śmiało można powiedzieć, że i jedną z najlepszych w historii rasy. Kachakhchi była przede wszystkim matką doskonałych reproduktorów, dała tak cenne konie jak: Garagunon, Garazat, Gerden czy Melekush. Telekush II był jednym z ostatnich jej źrebiąt i jedynym pochodzącym z linii Mele Kusha. Połączenie tych dwóch koni okazało się trafne, bo wzięty do hodowli Telekush II, zostawił 55 sztuk zarejestrowanego potomstwa, w tym aż sześciu uznanych synów, co w porównaniu do dotychczasowego, skromnego dorobku ogierów z tej linii, jest bogactwem urodzaju.

Taran ur. 1987 (1014 Telekush II - 1795 Kelkush)
fot. z archiwum O. Roesslera

Najstarszy ze stawki wartościowych synów Telekusha II był Taran, ogier maści gniadej, urodzony w 1987 roku, w stadninie Komsomoł, od klaczy Kelkush (po Angar). Za sprawą matki jest półbratem kryjącego niegdyś w Polsce Pelkhana. Taran dochował się kilkunastu źrebiąt i praktycznie wszystkie, poza jego pierwszą córką i pierwszym synem, którzy urodzili się w Uzbekistanie, przyszły na świat w Niemczech, dokąd został sprzedany w 1999 roku. Większość jego potomstwa to klaczki, nie doczekał się niestety równie klasowego syna, a najbardziej znanym jego potomkiem jest kara Atija (od Alpara), startująca z powodzeniem w rajdach długodystansowych. Sam Taran padł w ubiegłym roku, przeżywając zacne 31 lat.

Tedjen ur. 1990 (1014 Telekush II - 1957 Dush)
fot. z archiwum VNIIK

W roku 1990 przyszedł na świat ciemno-gniady Tedjen. Urodził się w tej samej stadninie co Taran, od klaczy Dush, która w swoim rodowodzie miała takie imiona jak: Dorsekil, Kambar czy Kaplan. Dość szybko został sprzedany do Kazachstanu i najwięcej źrebiąt zostawił w Ługowskim Konnym Zawodzie, został też użyty w kilku mniejszych hodowlach. Jak na razie niestety, doczekał się tylko dwóch wnuków - jego synowie Tamerlan i Tumar, użyci u prywatnych hodowców, dali po jednym ogierku. Czy okażą się oni godni dziedzictwa swoich przodków? Na razie nie wiadomo...

Tyllanur ur. 1990 (1014 Telekush II - 2108 Aisulu)
fot. z archiwum VNIIK

Z tego samego rocznika, co Tedjen pochodził kolejny z synów Telekusha II, czyli ciemno-gniady Tyllanur, który został swego czasu ogłoszony przez Alexandra Klimuka, najbardziej rokującym przedstawicielem linii Mele Kusha. On również urodził się w Komsomole, a jego matką była kl. Aisulu, córka Kemala, a wnuczka Kaplana oraz Angara. Tyllanur został użyty w hodowli późno - jego pierwsze źrebięta pojawiły się na świecie, gdy ogier miał 8 lat. Wśród nich była klacz Bezegli (od Beini), cenna matka stadna. W sumie ogier dochował się niestety tylko pięciu źrebiąt i padł w 2002 roku, ale w tej maleńkiej grupie pojawił się prawdziwy brylant w postaci olśniewającego ogierka o imieniu Tyllagush II.

Tolkun ur. 1991 (1014 Telekush II - 1912 Galamgash)
fot. z archiwum VNIIK

Swoich następców dochowali się także urodzeni w 1991 roku - Tolkun i Toreli. Pierwszy z nich to rosły (163 cm w kłębie) i urodziwy, ciemno-gniady syn kl. Galamgash (po Gindukush), pochodzący z Turkmenistanu. Zostawił tylko dwa źrebaki - klaczkę i ogierka o imieniu Turkmentai, którego wykorzystano w hodowli w Rosji.

Toreli ur. 1991 (1014 Telekush II - 2058 Sergi)
fot. z archiwum VNIIK

Gniady Toreli natomiast, urodzony w stadninie Komsomoł, syn kl. Sergi (po Sektor), został sprzedany do Uzbekistanu i tam dał kilka źrebiąt, w tym najbardziej obiecującego og. Tadjmakhal. I znów losy tego starego rodu zawisły na cienkiej nitce, kontynuacja linii stała pod znakiem zapytania w obliczu bardzo skromnej liczby męskich przedstawicieli, którzy dopiero mieli dostać szansę, aby się wykazać.

Najlepszy syn Tyllanura, złoto-jeleni Tyllagush urodził się w 2000 roku w Turkmenistanie, od kl. Sergi - córki jednego z niewielu synów znanego Vatanchi, ogiera Vepali i wnuczki wspaniałej matki stadnej Sabyrli. Tyllagush imponował typem rasowym i miał w sobie to charakterystyczne "coś", co sprawiało, że trudno było oderwać od niego wzrok. Zachwyt budziła jego uroda, złota, lśniąca sierść i mocna budowa (165-165-187-20 cm). Chociaż był potężniejszy, to jednak mocno przypominał swojego słynnego przodka Mele Kusha. 

Tyllagush II ur. 2000 (1291 Tyllanur - Sergi (Saikhally))
fot. A. Baboev

Ogier zostawił po sobie skromną ilość potomstwa. Jego pierwsze źrebię i zarazem pierwszy syn, urodził się w 2006 roku, po sprzedaży Tyllagusha do Rosji. Był to ogierek Talisman (od Altyngozel), ale do tej pory nie odegrał on żadnej roli w hodowli. Po Tyllagushu w sumie urodziły się cztery ogierki i cztery klaczki i tego wyniku już nie poprawi, gdyż odszedł na wiecznie zielone pastwiska w 2012 roku. Wszystkie źrebięta z wyjątkiem Talismana, przyszły na świat w nieistniejącej już rosyjskiej stadninie Gurtbil. Na następcę ojca wyrasta piękny Bartang maści perlino (od Bagira), który należy obecnie do stadniny Shakh Teke i tam też dorasta jego potomstwo, wśród nich jest kilka obiecujących ogierków. Pozostali synowie Tyllagusha również poszli w świat, ale nic nie wiadomo o ich ewentualnym potomstwie.

Bartang ur. 2011 (1717 Tyllagush II - 3240 Bagira (Gulpasyl))
fot. z archiwum stadniny Shakh Teke

Rodowód Bartanga urodzonego w 2011 roku, jest oparty na turkmeńskiej krwi. Jego matka, podobnie jak i wspaniały ojciec, także została importowana z Turkmenistanu. Bagira urodziła się stadninie im. Niyazova w Aszchabadzie, czyli słynnej stajni prezydenckiej i pochodziła po rodzicach wyhodowanych w stadninie Komsomoł, była wnuczką cennych reproduktorów - Kervena i Polotli. Sam Bartang jest ogierem niedużym, nie odziedziczył niestety po ojcu wzrostu, ale nadrabia te braki urodą i typem, które to cechy mocno przekazuje potomstwu. Doczekał się póki co siedmiu źrebiąt, w tym czterech synów. Najstarszy, niespełna czteroletni jeleni Ganimed Shakh wydaje się być godnym następcą ojca i prawdopodobnie w tym roku urodzą się po nim pierwsze źrebaki, a w kolejce czekają jego również bardzo interesujący półbracia.

Turkmentai ur. 2000 (1289 Tolkun - Kulche)
fot. z archiwum stadniny Gurtbil

Wracając do potomków wspomnianych wcześniej Tolkuna i Toreli - ogierów Turkmentai i Tadjmakhal, to pierwszy z nich, tak jak Tyllagush był reproduktorem głównie w stadninie Gurtbil, gdzie zostawił 11 z 13 swoich źrebiąt. Sporo łączyło go ze stajennym kolegą, bowiem Turkmentai również zachwycał urodą, wyróżniał się wzrostem (167 cm w kłębie), został importowany z Turkmenistanu i miał podobnie skonstruowany rodowód. Obaj z Tyllagushem byli wnukami Telekusha II ze strony ojca oraz wnukami Vatanchi ze strony matki, pochodzili od klaczy urodzonych w stajni prezydenckiej. Turkmentai dawał głównie klacze, ma tylko czterech synów, z których zaledwie jeden został użyty w hodowli i może pochwalić się jedną córką.

Tadjmakhal ur. 2001 (1713 Toreli - 3752 Mushtari)
fot. A. Baboev

Z kolei syn Toreli, jeleni Tadjmakhal zostawił ośmiu synów, ale o ich karierach hodowlanych nic mi nie wiadomo. Ogier prezentuje mocną sylwetkę przy wysokim wzroście (165 cm), dobrym typie rasowym i złotym umaszczeniu. Urodził się w 2001 roku w Uzbekistanie, od kl. Mushtari, córki świetnego skoczka Arslana (po Abdulrakhman) i stamtąd cztery lata później trafił do Kazachstanu, gdzie w znanej stadninie Dacor rozpoczął obowiązki reproduktora. Jednak raczej nie spełnił oczekiwań nowych właścicieli, gdyż nie zostało po nim w stadninie ani jedno źrebię.

W ten sposób ciężar legendarnego dziedzictwa Mele Kusha spoczął na grzbiecie opisanego wyżej Bartanga. To on i jego synowie świecą w tej chwili największym blaskiem w tej linii męskiej, choć niewykluczone, że w którymś z innych odgałęzień zalśni jeszcze jakaś gwiazda. Póki co, należy się cieszyć, że rodzą się kolejni spadkobiercy tej wspaniałej historii, chociaż niejednokrotnie losy linii wisiały na włosku. Trzymam kciuki, by ta cenna krew krążyła jak najdłużej.